Pogoda sprzyja, więc pogoniona przez moją własną Rodzicielkę, poszłam na strych by zrobić "porządek" w wielkich worach wełny, których sterta tam leżała od niewiadomojakiego ;) czasu.
Jak się okazało było tam mnóstwo worków niewiadomego pochodzenia, innych pełnych śmierdzącego syfu i moli, oraz nieco takich które uznałam za zdatne do przerobienia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełnologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełnologia. Pokaż wszystkie posty
sobota, 2 lipca 2016
niedziela, 6 marca 2016
Chiengora - nowofundland :)
Wbrew pozorom nie jest to żart :)
Jakoś po prostu się utarło, że "wełnę" uzyskaną z PSA nazywa się chiengorą :D
Słówko to bawi mnie nieodmiennie, a ponieważ większość rozmówców zwykle jest nieźle zdziwiona, iż z szczekaczy można uzyskać coś tak abstrakcyjnego jak włóczka, to często traktuję to jako żart i nawet zaczęłam nazywać niufki mojej mamy, swoimi owieczkami :)
Jakoś po prostu się utarło, że "wełnę" uzyskaną z PSA nazywa się chiengorą :D
Słówko to bawi mnie nieodmiennie, a ponieważ większość rozmówców zwykle jest nieźle zdziwiona, iż z szczekaczy można uzyskać coś tak abstrakcyjnego jak włóczka, to często traktuję to jako żart i nawet zaczęłam nazywać niufki mojej mamy, swoimi owieczkami :)
wtorek, 1 marca 2016
"Lis Polarny"
"Polar Fuchs", "Arctic Fox" lub po naszemu "Lis polarny" to nazwa pewnej mieszanki ras owiec, hodowanych na Islandii :)
Nazwa wzięła się od barwy tej wełny - przypomina właśnie kolor futra lisków polarnych. Jest to taki delikatnie szarawy, kolor popiołu, ni to srebrny, ni to beżowawy. Ja osobiście odbieram go jako lekko "brudny", na pewno nie ma wyrazistości ani metalicznego błysku gotlanda. Ale lekki połysk jest, choć bardzo delikatny.
Nazwa wzięła się od barwy tej wełny - przypomina właśnie kolor futra lisków polarnych. Jest to taki delikatnie szarawy, kolor popiołu, ni to srebrny, ni to beżowawy. Ja osobiście odbieram go jako lekko "brudny", na pewno nie ma wyrazistości ani metalicznego błysku gotlanda. Ale lekki połysk jest, choć bardzo delikatny.
poniedziałek, 22 lutego 2016
Artykuł do przeczytania :)
Chyba doszłam do wniosku, że koniec wakacji od pisania :)
No więc witam ponownie, a na początek zapraszam do przeczytania artykułu z Magazynu Krafting o polskiej wełnie
Do powyższego artykułu dołożyłam swoje cztery grosze, a i inne teksty są bardzo przyjemne więc szczerze polecam.
Cieszę się także, że temat który mnie interesował od paru ładnych lat, doczekał się takiego profesjonalnego ujęcia i jestem szczęśliwa że mogłam dołożyć swoją cegiełkę.
Może i w końcu nasze własne wełny doczekają się czegoś na kształt marki jak szetlandzkie, norweskie czy estońskie :)
A oprócz tego, co prawda z poślizgiem, anonsuję akcję
2016 - Rok Polskiej Wełny wymyśloną przez Karolinę z bloga "Sztuki"
No więc witam ponownie, a na początek zapraszam do przeczytania artykułu z Magazynu Krafting o polskiej wełnie
Do powyższego artykułu dołożyłam swoje cztery grosze, a i inne teksty są bardzo przyjemne więc szczerze polecam.
Cieszę się także, że temat który mnie interesował od paru ładnych lat, doczekał się takiego profesjonalnego ujęcia i jestem szczęśliwa że mogłam dołożyć swoją cegiełkę.
Może i w końcu nasze własne wełny doczekają się czegoś na kształt marki jak szetlandzkie, norweskie czy estońskie :)
A oprócz tego, co prawda z poślizgiem, anonsuję akcję
2016 - Rok Polskiej Wełny wymyśloną przez Karolinę z bloga "Sztuki"
wtorek, 18 listopada 2014
Wełnologia - Merynos Barwny
Ha, wreszcie grubo po roku starań udało mi się odpilnowac strzyżę i ubłagać hodowcę by wysłał mi kurierem paczkę z wełną owiec rasy Merynos Barwny.
To taki cymesik, ciekawostka, niezwykle trudna do dostania bo nikt ich praktycznie nie hoduje, a przekonanie do sprzedaży wysyłkowej ociera się o niemożliwość. Albo o ciagłe i namiętne telefony z upierdliwymi przypominaniami że mi obiecał (nie obiecał ale to się nazywa manipulacja) ;)
W każdym bądź razie się udało i dostałam wielką pakę z 10kg runa.
A właściwie nie tak wielką, bo znacznie mniejszą niż podobnej wagi wełna świniarki. Bo durna zapomniałam, że merynos jako rasa szlachetna ma po prostu znacznie większą ilość lanoliny w runie i jest ono znacznie cięższe "na wagę" niż objętościowe. No cóż, mogłam wziąć więcej, ale trudno.
Rasa ta jest dosyć ciekawa, bo jest to owca szlachetna, o dobrej jakości runie nie zawierającym w ogóle włosów ościstych. Ale KOLOROWA czyli to na czym mi bardzo zależało. Jej historia jest o dziwo krótka, została wyhodowana w latach 80tych. No tak powiecie, ale przecież owce kolorowe są pierwotne do białych?! I faktycznie, ale była to hodowla jakby wsteczna. To znaczy wychwytywano normalnie usuwane z hodowli kolorowe owce i tryki, z normalnych białych stad i umieszczano w stadzie hodowlanym. Lepiej jest to opisane na stronie IZOO Kraków, które całą tą operację wymyśliło na nadzorowało. W ten sposób w mniej więcej 10 lat udało się uwstecznić rasę hodowlanych merynosów o barwie białej i uzyskać owce ciemne :) Gen jest dominujący, więc ta dekada to niesamowicie krótki okres czasu, nie uważacie?
Owieczka wygląda tak:
Jest brązowa :)
Ale tak naprawdę te owce są czarne, tylko runo ich brązowieje od słońca i powietrza od wierzchu. Niemniej jednak część brązowa włosa jest dominująca, a po zgręplowaniu mamy piękny czekoladowy, ciepły brąz :)
A tak wygląda runo, które wyciągnęłam z worka. Na zdjęciu widać ślicznie spodnią czarną partię i wierzchnią zbrązowiałą :)
Gdy wyciągnęłam odkryłam też że pochodzi z jagniąt. Niezłe jagniaczki po 5kg runa każde :D
Ma to plusy i minusy - minus jest taki iż jest króciutkie, przeciętnie ma po 5cm długości. Plus z kolei to to że jest to jakościowo najlepsza strzyża z owcy w jej życiu. Runo jest miekkie i delikatne, jagnię szlachetnej rasy daje naprawdę przyjemną wełenkę dla skóry :)
Przebrałam całość runa trochę na raty, wywaliłam gówna, miliony podstrzyżyn i wytrzepałam trzepaczką do dywanów.
Z 10kg zostało mi 6,5kg
Przy okazji przypomniałam sobie dlaczego trzepanie dywanów to tradycyjnie "męska robota" ;)
Odpad po pierwszej fazie obróbki - 3,5kg
O ja pierniczę, jak komuś się wydaje że zamówi se 10kg runa i będzie miał z tego dużo wełny to się grubo myli :/
Bo z tego co mi zostało to oceniam iż lekko licząc 40% to waga tłuszczopotu. Owce cienkorunne, do jakich zalicza się ta rasa po prostu toną w lanolinie. I nie ma na to niestety rady. No więc jeśli zostanie mi z tych 10kg jakieś 4kg czystego i zdatnego do użytku runa to będę szaleć z radości :/
No nic, wzięłam odrobinę na próbę i wyprałam malutką partię.
I zgręplowałam na szybko, żeby zobaczyć jak to idzie.
Czysty, zgręplowany merynos barwny to prawy dolny róg zdjęcia. Powyżej mamy mix z jasną wełną 50%/50%, a po lewej normalnego kremowego merynosa (na zdjęciu wyszedł jaśniejszy niż w rzeczywistości).
Kolor, który wychodzi po zgręplowaniu bardzo mi się podoba.
Taka czekoladka, kolorek którego strasznie mi brakowało w palecie bo bardzo ciężko go uzyskać barwiąc naturalnie. A tu patrzcie cud natury :)
Dodatkowo może to być kolor wyjściowy do mieszania z jasnym runem i uzyskiwania pełnej palety odcieni brązu i beżu :)
I to właśnie dla tego koloru poświęciłam tyle wysiłku na zdobycie tej wełenki.
Warto było :)
I teraz uprzedzam pytanie, które pewnie za chwilę ktoś zada - czy ten straszliwy merynos jako rasa "niehistoryczna" będzie nadawał się do rekonstrukcji?
Ja mówię - czemu nie :)
Jest to rasa hodowana w naszym klimacie, wyhodowana z owiec, które mają całkiem długą historię hodowli w naszym kraju, a wsteczna hodowla sprawia że kolor jest bardzo koszerny. Na pewno można to uznać za sensowny substytut wełny odwłaśnianej ręcznie. A także przełknąć tego merynosa w nazwie bo przecie są przekazy o hodowli owiec cienkorunnych i na naszych terenach. Z pewnością nie była to owca "dla chłopa", ale dla wojaka lub czeladnika czemu nie?
Takie jest w każdym bądź razie moje zdanie.
Bo brązowy przyjął się jako koszerny kolor wełny.
Tylko mamy z tym jeden problem - obecnie ten merynos jest jedyną rasą hodowaną w naszym kraju, która faktycznie ma taki kolor. Bo cała reszta z góralskimi caklami na czele jest po prostu szaroburo-czarniawa i lekko zbrązowiała po wierzchu. Na pewno brązu się z nich nie uzyska - zastrzegam że próbowałam :P
A najgorsze, że jest to rasa bardzo niszowa, jest ich dosłownie kilkaset sztuk. I co tu zrobić?!
Ja w każdym bądź razie jestem zadowolona, urobiłam się wprawdzie znowu po łokcie, ale plan minimum wykonany :)
To taki cymesik, ciekawostka, niezwykle trudna do dostania bo nikt ich praktycznie nie hoduje, a przekonanie do sprzedaży wysyłkowej ociera się o niemożliwość. Albo o ciagłe i namiętne telefony z upierdliwymi przypominaniami że mi obiecał (nie obiecał ale to się nazywa manipulacja) ;)
W każdym bądź razie się udało i dostałam wielką pakę z 10kg runa.
A właściwie nie tak wielką, bo znacznie mniejszą niż podobnej wagi wełna świniarki. Bo durna zapomniałam, że merynos jako rasa szlachetna ma po prostu znacznie większą ilość lanoliny w runie i jest ono znacznie cięższe "na wagę" niż objętościowe. No cóż, mogłam wziąć więcej, ale trudno.
Rasa ta jest dosyć ciekawa, bo jest to owca szlachetna, o dobrej jakości runie nie zawierającym w ogóle włosów ościstych. Ale KOLOROWA czyli to na czym mi bardzo zależało. Jej historia jest o dziwo krótka, została wyhodowana w latach 80tych. No tak powiecie, ale przecież owce kolorowe są pierwotne do białych?! I faktycznie, ale była to hodowla jakby wsteczna. To znaczy wychwytywano normalnie usuwane z hodowli kolorowe owce i tryki, z normalnych białych stad i umieszczano w stadzie hodowlanym. Lepiej jest to opisane na stronie IZOO Kraków, które całą tą operację wymyśliło na nadzorowało. W ten sposób w mniej więcej 10 lat udało się uwstecznić rasę hodowlanych merynosów o barwie białej i uzyskać owce ciemne :) Gen jest dominujący, więc ta dekada to niesamowicie krótki okres czasu, nie uważacie?
Owieczka wygląda tak:
| Zdjęcie z IZOO Kraków |
Jest brązowa :)
Ale tak naprawdę te owce są czarne, tylko runo ich brązowieje od słońca i powietrza od wierzchu. Niemniej jednak część brązowa włosa jest dominująca, a po zgręplowaniu mamy piękny czekoladowy, ciepły brąz :)
A tak wygląda runo, które wyciągnęłam z worka. Na zdjęciu widać ślicznie spodnią czarną partię i wierzchnią zbrązowiałą :)
Gdy wyciągnęłam odkryłam też że pochodzi z jagniąt. Niezłe jagniaczki po 5kg runa każde :D
Ma to plusy i minusy - minus jest taki iż jest króciutkie, przeciętnie ma po 5cm długości. Plus z kolei to to że jest to jakościowo najlepsza strzyża z owcy w jej życiu. Runo jest miekkie i delikatne, jagnię szlachetnej rasy daje naprawdę przyjemną wełenkę dla skóry :)
Przebrałam całość runa trochę na raty, wywaliłam gówna, miliony podstrzyżyn i wytrzepałam trzepaczką do dywanów.
Z 10kg zostało mi 6,5kg
Przy okazji przypomniałam sobie dlaczego trzepanie dywanów to tradycyjnie "męska robota" ;)
Odpad po pierwszej fazie obróbki - 3,5kg
O ja pierniczę, jak komuś się wydaje że zamówi se 10kg runa i będzie miał z tego dużo wełny to się grubo myli :/
Bo z tego co mi zostało to oceniam iż lekko licząc 40% to waga tłuszczopotu. Owce cienkorunne, do jakich zalicza się ta rasa po prostu toną w lanolinie. I nie ma na to niestety rady. No więc jeśli zostanie mi z tych 10kg jakieś 4kg czystego i zdatnego do użytku runa to będę szaleć z radości :/
No nic, wzięłam odrobinę na próbę i wyprałam malutką partię.
I zgręplowałam na szybko, żeby zobaczyć jak to idzie.
Czysty, zgręplowany merynos barwny to prawy dolny róg zdjęcia. Powyżej mamy mix z jasną wełną 50%/50%, a po lewej normalnego kremowego merynosa (na zdjęciu wyszedł jaśniejszy niż w rzeczywistości).
Kolor, który wychodzi po zgręplowaniu bardzo mi się podoba.
Taka czekoladka, kolorek którego strasznie mi brakowało w palecie bo bardzo ciężko go uzyskać barwiąc naturalnie. A tu patrzcie cud natury :)
Dodatkowo może to być kolor wyjściowy do mieszania z jasnym runem i uzyskiwania pełnej palety odcieni brązu i beżu :)
I to właśnie dla tego koloru poświęciłam tyle wysiłku na zdobycie tej wełenki.
Warto było :)
I teraz uprzedzam pytanie, które pewnie za chwilę ktoś zada - czy ten straszliwy merynos jako rasa "niehistoryczna" będzie nadawał się do rekonstrukcji?
Ja mówię - czemu nie :)
Jest to rasa hodowana w naszym klimacie, wyhodowana z owiec, które mają całkiem długą historię hodowli w naszym kraju, a wsteczna hodowla sprawia że kolor jest bardzo koszerny. Na pewno można to uznać za sensowny substytut wełny odwłaśnianej ręcznie. A także przełknąć tego merynosa w nazwie bo przecie są przekazy o hodowli owiec cienkorunnych i na naszych terenach. Z pewnością nie była to owca "dla chłopa", ale dla wojaka lub czeladnika czemu nie?
Takie jest w każdym bądź razie moje zdanie.
Bo brązowy przyjął się jako koszerny kolor wełny.
Tylko mamy z tym jeden problem - obecnie ten merynos jest jedyną rasą hodowaną w naszym kraju, która faktycznie ma taki kolor. Bo cała reszta z góralskimi caklami na czele jest po prostu szaroburo-czarniawa i lekko zbrązowiała po wierzchu. Na pewno brązu się z nich nie uzyska - zastrzegam że próbowałam :P
A najgorsze, że jest to rasa bardzo niszowa, jest ich dosłownie kilkaset sztuk. I co tu zrobić?!
Ja w każdym bądź razie jestem zadowolona, urobiłam się wprawdzie znowu po łokcie, ale plan minimum wykonany :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



