Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komercja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komercja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

"Pani a po ile ma pani tą wełnę?!"

Z tym pytaniem spotykam się od dłuższego czasu i po raz kolejny ręce mi opadają.
Bo do pytających (a czasem są to ponoć całkiem poważni zleceniodawcy) w ogóle nie dociera iż to samo przykładowe 100g włóczki może kosztować równie dobrze peelenów 20, jak i 200.
Dlaczego?
No cóż postanowilam wreszcie z grubsza wyłożyć problem z wyceną jak chłop krowie na rowie.
No dobra, to lecimy, zaznaczam tylko że kompletnie pominęłam tu kwestię podatków, vatów sratów itp. Zakładamy że pracujemy na umowę o dzieło i do finalnej kwoty trzeba jeszcze doliczyć jakieś 20% dla fiskusa. Ale w tym momencie nie jest to aż tak ważne.

Więc na co się składa nasz produkt finalny  czyli ręcznie przędziona włóczka?


środa, 18 grudnia 2013

Jarmark w "Szperku"

No i całe półtora tygodnia przed świętami kopnęło nas szczęście - czyli znajoma znajomej zapytała czy  nie chciałybyśmy zrobić pokazu i przy  okazji wystawić swoich rzeczy podczas jarmarku w Galerii Szperk. Pierwszy entuzjastyczny okrzyk - Jasne że chcemy!  A  potem chwila zastanowienia, eeee ale  co my tam niby  mamy robić? I co wystawić? 
Ehhh
No więc Morgiana na dawno planowaną wycieczkę do elektrowni jądrowej Centrale Nucléaire du Bugey , zamiast książki zapakowała swoje frywolitki, a ja szaleję w domu  pomiędzy odwożeniem Trolla do przedszkola, odbieraniem go, gotowaniem obiadów, ratowaniem sprzętów przed Trollem Drugim,  sprzątaniem i mnóstwem innych zajęć. Jest ciężko.

Tkacka część wygląda na razie tak:

I



I to nie jest wszystko, część jeszcze in progress, paski od toreb do doszycia, małe torebeczki w ogóle w proszku a i co rusz mi się nowe koncepcje objawiają.
Doba zdecydowanie powinna mieć 48 godzin :/

W każdym bądź razie w sobotę i niedzielę  najbliższą, to jest 21-22 Grudnia, będzie nas można spotkać  gdzieś w Szperku w Gdyni Pogórze.
Niestety nie wiem dokładnie gdzie,  i jak to w ogóle ma wyglądać.
Nic już nie wiem, nawet jak się nazywam mam problem se przypomieć :/
Rękodzieło to jednak ciężki kawałek chleba

 Plakat   podlinkowany z Trójmiasto.pl

Idę dalej do roboty...


wtorek, 30 kwietnia 2013

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Sopotello

Wybrałyśmy się wczoraj w niedzielę, z Morgianą na Pchli Targ "Sopotello" (otwarcie było dzień wcześniej, a sam market trwał dwa dni).
Z kramikiem rzecz jasna, stwierdziłyśmy że co nam szkodzi, trochę rękodzieła na sprzedaż się znajdzie, a 19zł za stoisko to nie fortuna i stać nas na wtopę jakby co. Na poważne jarmarki typu Dominikański, czy inne świąteczne organizowane przez miasto, nas nie stać, ale tutaj byłyśmy w stanie przełknąć koszty.
Ja o dziwo handlowo wyszłam in plus, niestety Morgiana gorzej. Nie mam pojęcia dlaczego wszyscy zachwycają się jej cudnymi frywolitkami i nie kupują. Tym bardziej że cena też nie była jakaś gigantyczna. Ale z tego co rozmawiałyśmy z sąsiadkami, nieco bardziej doświadczonymi w handlu rękodziełem, to wychodzi iż nikt nie jest w stanie przewidzieć czy ludzie będą kupować, czy nie, co będzie szło a co zalegało. I że czasem nie idzie zupełnie, czasem nieco  lepiej i diabli wiedzą dlaczego.
 Ale moja refleksja jest taka że nie mam pojęcia jakim cudem ktokolwiek jest w stanie się utrzymać z takiego handelku. Oprócz tego po komentarzach w różnych portalach internetowych,wnioskuję iż rękodzieło jest dla kupujących "za drogie ". To znaczy wraca stara prawda, iż człowiek gotów wydać ciężkie pieniądze za metkę, będzie marudził i wydziwiał nad każdą złotówką którą mógłby zapłacić rękodzielnikowi. Bo przecież dla Pani to "czysta przyjemność" to dłubać :/ No cóż, wygląda że takie podejście jeszcze się długo nie zmieni :(

Na okrasę jedna fotka, brzydka bo zrobiona komórką, ale obie zapomniałyśmy aparatu. A tak chociaż dowód na to że byłyśmy ;)



niedziela, 13 maja 2012

Fejsbuk ;-)

"Wszyscy mają, mam i ja"

No więc założyłam sobie stronkę na fejsbuku :-)
Będę tam wrzucać rzeczy raczej bardziej komercyjnie, ale i tak zapraszam do odwiedzenia.
Kapitulacja została podyktowana tym że zbliża się sezon, a ja mam jeszcze wolne terminy i uznałam że trzeba się ewentualnym klientom przypomnieć. Tym bardziej, że właśnie z zarobionych w ten sposób pieniędzy, finansuję swoje plany rekostrukcyjne i jednocześnie mam misję zwiększania poziomu historyczności u rymcerstwa ;-)

czwartek, 19 kwietnia 2012

Sznurki, linki

Trolle udało się poskromić, ogłuszyć i zapędzić do łóżek ;-D , więc mam chwilkę czasu żeby zaległe posty wrzucić  ;-D
Stąd wrzucam tylko informację i przykładowe zdjęcia sznurków i linek, które jak ktoś mi ostatnio uświadomił, również mogą być interesujące dla osób związanych z rekonstrukcją historyczną.
Preferuję dwie techniki - lucet i (jak ją sobie określam) "na pół". Znam jeszcze kilka innych ale w tych dwóch czuję się na tyle pewnie że mogę je zaoferować zainteresowanym.
Sznurki wykonuję albo z wełny ręcznie przędzionej, albo z kupnej podhalańskiej.
Standardowo można sobie zamówić barwienie  naturalne lub chemiczne.
A tutaj dwie fotki poglądowe:

Powyżej technika "na pół" - sznurki na zdjęciu są używane i to dosyć długo (około trzech lat), i dlatego wyglądają na lekko sterane. O ich trwałości świadczy fakt, nie cackam się z nimi, bo dwa górne służą jako części uprzęży końskich (gryzący pot, deszcz, gnojówka, itd ;-)) , a ostatni jako odciąg mojej wiatki na wyprawach i obozach.  Poza tym te konkretne sznurki są wykonane z resztek wełen (co mi tam akurat zostało i nie dało się wykorzystać inaczej to wrzucam w takie właśnie rzeczy, żeby nie leżało i się nie marnowało), ale oczywiście nie ma problemu by zrobić je jak należy z normalnego pełnowartościowego materiału :-)


A tutaj powyżej to sznurki z lucetki. Szary jest z wełny podhalańskiej "od górali" w kolorze naturalnym (nie jest barwiony), natomiast biały to próbny kawałek z grubego double przędzionego na "Gwidonie".

Zapraszam jeśli ktoś jest zainteresowany na priv lub email rosamar(at)wp.pl

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Ciuchy historyczne - nogawiczki

Zdecydowałam się zacząć wrzucać na bloga także i ciuchy historyczne, które potrafię uszyć i na które ewentualnie mogłabym przyjąć zamówienie.
Mogę zaproponować ciuchy wczesne - wszelkie wykroje wikińskie, słowiańskie i jeszcze wcześniejsze (starożytność) a także koczownicze :-) i szesnastowieczne (włącznie z gorsetami i vertugo) 
Ponieważ akurat mam "in progress" ;-) kilka prac, to będę je sukcesywnie wrzucać jako przykłady, w miarę dokańczania projektów.
Na początek nogawiczki damskie - wersja wcześniejsza (nie ta z MTA) Datowanie tego wykroju jest bardzo szerokie bo praktycznie od starożytności do XV wieku. Te najpopularniejsze używane w RR wykroje z MTA, w rzeczywistości pojawiły się dopiero w XVI wieku a wcześniej były używane właśnie prostsze takie jak widać na zdjęciach. Niemniej takie z MTA również potrafię uszyć :-)
Te konkretne nogawiczki są dopasowane do nogi i uszyte w całości ręcznie  ze skosu, ręcznie przędzioną wełnianą nicią. Szwy w środku są rozłożone i zaszyte więc nic nie ma prawa obcierać.  Są przewidziane jako dodatek do sukni, wraz z podwiązkami pod kolanem.




Dodam tylko że są dwie opcje szycia, które stosuję. Pierwsza to szycie maszynowe, z wykończeniem ręcznym. Oraz druga w pełni ręcznie. Dodatkowo mogę na życzenie i za dodatkową opłatą użyć do szycia ręcznie przędzionych nici wełnianych.
Jeśli ktoś miałby jakieś pytania to zapraszam na priv lub email rosamar(at)wp.pl

środa, 30 listopada 2011

Nici i przędze - eksperyment krajkowy

Nie jestem wprawną tkaczką, choć temat bardzo mnie interesuje już od dłuższego czasu. Niestety tkanie na tabliczkach  przerasta mnie logistycznie,  na bardku wzory nie wychodzą zbyt interesujące, a warsztatu tkackiego z prawdziwego zdarzenia nawet nie miałabym gdzie wstawić. Tak więc eksperymenty ograniczają się do próbek z wykorzystaniem własnoręcznie uprzędzionych nici. Przeważnie na bardku jako najbardziej kompaktowym warsztaciku.
Ostatnio zanotowałam pewną wenę twórczą, osnułam bardko, cienkimi nićmi w dwóch kolorach, i utkałam kawałek czegoś co w przypływie optymizmu można nazwać krajką. Ma to około 2cm szerokości, 140cm długości i jest w kolorach rdzawo (marzanna) oliwkowych (liście brzozy). Brzegi miejscami są nierówne, niektóre za luźne, inne za mocno ściągnięte, ale jak już mówiłam to raczej kwestia wprawy niż surowca. Nici które użyłam są pojedyńczo skręcone, raczej z tych cieńszych.

Tak więc wszystkich zainteresowanych, mogę z czystym sumieniem zapewnić że zarówno nici, jak i grubsze przędze doskonale nadają się do tkania. Muszę też powiedzieć że tkało się całkiem przyjemnie i nie zaobserwowałam problemu który miałam w przypadku podwójnie skręcanych włóczek, że rozkręcały mi się lub rozłaziły podczas pracy.

A poniżej fotki nici - chciałam się pochwalić że potrafię zrobić całkiem cienkie i równe, nadające się nawet do szycia i haftu na cienkich tkaninach :-)
Grubsza to zwykła nić do szycia wełny, szyję takimi normalne spotykane w rr tkaniny, no i tkałam z niej próbnikową krajkę.
Natomiast cieńsza to dla kontrastu, żeby pokazać co można osiągnąć z dobrze dobranym wrzecionem. Jest grubości bardzo cienkich nici lnianych, oczywiście nie aż tak cienka jak maszynowe ale naprawdę niewiele jej brakuje :)


poniedziałek, 28 listopada 2011

Komplet naszyjnik+bransoletka

Na fotce jeden z ostatnich pomysłów na dziwaczną biżuterię antylistopadową ;-) Dlatego jest straszliwie kolorowa i krzykliwa :-D

Wykonana z własnoręcznie przeze mnie farbowanej czesanki wełnianej i naciągnięta na ręcznie przędzioną nić :)

niedziela, 27 listopada 2011

Przykładowe "robinhoodki"

Czapki "robinhoodki"

WYPRZEDAŻ i wietrzenie Kazamatów!

Zapraszam na frehę gdzie umieściłam ogłoszenie o przecenionych i wybrakowanych rzeczach które mam na stanie. Można je znaleźć pod tym linkiem wraz ze zdjęciami i cenami.
Nie przepisuję całego żeby niepotrzebnie nie dublować treści - brzytwa Ockhama rządzi ;-)

sobota, 22 października 2011

Kapelusiki filcowe

Ponieważ sezon rymcerski dla większości zainteresowanych się skończył i mam teraz parę chwil wolnych to wrzucam fotki kapelusików dla elegantek ;-)
Wzorki idealne do rekonstrukcji drugiej dekady naszego stulecia ;-)
Na razie kapelusiki ala lata 20-ste z kwiatkami, ale wyobraźnia podpowiada mi jeszcze wersje z różnymi innymi dodatkami (kokardy, wzory wbijane igłą, winne grona itd) Propozycje ograniczam wyobraźnią i możliwościami technologicznymi.
Zamierzam też zabrać się za inne modele - na pewno wrzucę jak tylko coś zdziałam :-)
Robię je z tej samej wełny co czapki i filce historyczne. To znaczy że nigdy nie będą takie idealnie gładkie jak te robione z australijskiego merynosa 16mc - ja robię z polskiej wełny 28-30mc. Mnie osobiście podoba się efekt lekkiej włochatości i nierówności jaki się z tej wełny osiąga, ale wiadomo każdy ma inne oczekiwania i gusty więc ostrzegam :-)
Przedstawione kapelusiki są zrobione z wełen melanżowych, lub farbowane na melanż już gotowe. Efekt jest jak uważam ciekawy, ale nic nie stoi na przeszkodzie by zafarbować jednorodnie.  Farbuję osobiście barwnikami syntetycznymi.
Jest możliwość zrobienia wzorów wbijanych na sucho - kapelusz z taką opcją  jest na warsztacie i wrzucę efekt jak tylko skończę.

Pierwszy kompletcik - kapelutek z szaliczkiem jest w wersji mini, zrobiony dla mojej półtorarocznej córci.

A kolejne to już przykłady - podobne do siebie ale jednak odrobinkę różne i można zaobserwować jak ciekawy się robi rozkład kolorów w różnych farbowaniach.

I na koniec tęczowy melanż - niestety wyszedł dosyć ciemny i na zdjęciach nie widać ładnych przejść pomiędzy barwami.

Zapraszam jeśli komuś się spodobały i chciałby sobie zamówić spersonalizowany kapelutek.
 W opcji także rękawiczki jednopalczaste, mitenki i szale. Można sobie zamówić do kompletu z podobnymi motywami.

Serdecznie zapraszam!

piątek, 30 września 2011

"Wenecjanka" Durera w mojej wizji

Obiecywałam fotki jak już jakieś będę miała, nowej sukni datowanej według miedziorytu Durera na 1495r. Suknia włoska, a dokładniej rzecz biorąc, wenecka. Nieczęsto spotyka się rekonstrukcje bazowane na włoskich źródłach w naszym światku rekonstrukcynym, więc jest to ciekawostka. Uszyta jest typowo do tańca, z tkaniny o splocie adamaszkowym (z jednej strony satynowy z drugiej atłasowy), bawełniano jedwabnej o dużym kwiatowym raporcie. Materiał leżał zresztą u mnie w kufrze dosyć długo i nabierał wartości urzędowej. Informację od sprzedawcy że zawiera dużą domieszkę jedwabiu, przyjęłam z lekkim niedowierzaniem a tkaninę kupiłam gdyż wystarczył mi test palenia i stwierdzenie iż nie topi się tylko spopiela.
Oczywiście podczas szycia nie ustrzegłam się błędów. Nie mam zbytniego doświadczenia w szyciu sukni odciętych w pasie (ta była jedną z pierwszych) więc wykroiłam trochę za długi gorset, przez co obniżył mi się stan i zaczął wyłazić spod paska. Niestety zorientowałam się za późno i już nie zdążyłam tego poprawić. Poza tym klamra od paska jest brzydka i jeśli zanotuję nagły przypływ gotówki (na przykład wygram 20 baniek w totka ;-) ) to zamierzam ją wymienić na jakiś ładny odlew.
Co do samej sukni to jest jak już wcześniej wspomniałam odcinana w pasie i rozcięta z przodu tak żeby  widać było suknię spodnią. Widać ją coprawda dopiero w ruchu ale zgadza się to z ryciną. Jako spodniej użyłam jedwabnej spódnicy od innej , dwuczęściowej sukni (jestem oszczędna ;-) ). Poza tym użyłam również bardzo obfitej koszuli (z mniejszym niż na rycinie dekoltem coby frontem zanadto nie świecić ;-) )  i dupereli typu naszyjnik z pereł, siatka na włosy, itp. Rękawki trzymają się na tasiemkach (jak się okazuje to jeśli rękawy zrobi się dostatecznie dopasowane to jedna tasiemka wystarcza zupełnie i nie zjeżdżają). Pasek jest zapinany na klamrę z tyłu.


Sukienka miała swoją premierę podczas tegorocznego Korowodu w Warszawie

A na doczepkę zdjęcie Trolla w sukience ala Eleonora z Toledo :-)
Niestety modelka porusza się zbyt szybko i jest to jedyne zdjęcie jakie wyszło nierozmazane :-|

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Przędze barwione naturalnie

Na poniższych zdjęciach chciałam przedstawić próbki wełen barwionych naturalnie. Te kolory są w miarę powtarzalne (dodaję że w miarę gdyż specyfika barwienia naturalnego jest taka iż nigdy nie da się zrobić identycznego odcienia). Oczywiście będę uzupełniać paletę o kolejne barwy - także pochodzące z różnych sezonowych roślinek.

Nici - od góry surowa, cebula, marzanna, liście brzozy.

Grubsze wełny do naalbindingu lub krajek.
1 motek nici to około 40mb

Wełna gruba do naalbindingu jest w motkach po około 100 gram - ciężko mi to przeliczyć na długość nici ale przeciętnie wychodzi około 120mb.

Uwaga: To jest ręczna, rzemieślnicza robota, nie przemysłówka więc wełny mogą mieć niewielkie nierówności i zmiany struktury a także lekkie przebarwienia i niedobarwienia!

wtorek, 21 czerwca 2011

Czesanki wełniane

Witam
Mam do sprzedania czesankę wełnianą. Jest to wełna surowa, krajowa 28-30 micron. Jako że kupuję ją w hurtowni w większej ilości to mogę bez problemu odsprzedać.
Nadaje się zarówno do przędzenia jak i filcowania - choć osoby przyzwyczajone do niemalże samofilcujących się merynosów mogą narzekać ;-)
Ja z nią pracuję i nie mam problemów.
Do przędzenia jest idealna - pięknie się wyciąga i skręca.
Poniżej fotki:



Oprócz tego mogę zaoferować farbowane czesanki, pakowane po 100g. Kolory z palety naturalnej lub chemicznej.

Tworzę także wełny melanżowe - farbowane barwnikami syntetycznymi  na multikolor. Poniżej przykładowe zdjęcia
Czesanka multikolor

już sprzędziona czesanka na wrzecionie

Czerwony multikolor