No to wydymałam ceramikę ;)
Efekt już znacznie lepszy niż przy poprzednich dymankach ;D
Niestety w piecyku tego typu nie da się wypalać jednak większych dzbanków - są zbyt duże różnice temperatur i prace pękają. Widać to na przykładzie dużego i ładnego naczynka (przepraszam Rito ale nie udało mi się go wypalić bez rozwalenia :((( )
Reszta wypaliła się praktycznie bez strat - jest tylko parę odprysków, a szczerby na krawędziach zrobiły się jeszcze przed wypałem podczas suszenia.
Idzie dobrze!
I widzę na tyle progres, że wieczorkiem usiądę i poszukam gliny na warsztaty :D
Na kiedy się umawiamy?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ceramika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ceramika. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 8 sierpnia 2013
niedziela, 16 czerwca 2013
Gary
Z różnych powodów bytowych, nasz cykl produkcji ceramiki jest dłuuugi. Bo najpierw wiadomo trzeba się zebrać i ulepić, potem to schnie i schnie a na końcu wypał. I z tym wypałem też nie jest hop bo trwa wiele godzin. No więc jak docieramy wreszcie na Stepy Pomorskie (tak przeciętnie jesteśmy tam raz w tygodniu), to realnie udaje nam się odpalić piec około 12 w południe. A pali się i stygnie do dnia następnego, więc efekty oglądamy dopiero tydzień później.
Oto co wyciągnęliśmy tym razem - po napsuciu multum ceramiki wcześniej, wreszcie zaczyna powolutku wychodzić :)
Cuś tam przecieka, cuś odstrzeliło ale generalnie in plus.
W sobotę wstawiliśmy też kolejny wypał i jestem ciekawa jak wyjdzie.
Słowko wyjaśnienia - nasz piecyk to bardzo prosty trociniak, w którym zasypuje się ceramikę i wypala w atmosferze redukcyjnej. Stąd czarny kolor i gdzieniegdzie "benzynki". Ale czasem trocinki nie wypalają się równo, coś się osypie i kawałek garnka wylezie i wtedy mamy kolorowe plamy jak na kufelku po prawej :) Ale w końcu cała zabawa żeby się na własnych błędach nauczyć i jaka satysfakcja jak wreszcie coś zaczyna działać :) Wot archeologia eksperymentalna ;D
Oto co wyciągnęliśmy tym razem - po napsuciu multum ceramiki wcześniej, wreszcie zaczyna powolutku wychodzić :)
Cuś tam przecieka, cuś odstrzeliło ale generalnie in plus.
W sobotę wstawiliśmy też kolejny wypał i jestem ciekawa jak wyjdzie.
Słowko wyjaśnienia - nasz piecyk to bardzo prosty trociniak, w którym zasypuje się ceramikę i wypala w atmosferze redukcyjnej. Stąd czarny kolor i gdzieniegdzie "benzynki". Ale czasem trocinki nie wypalają się równo, coś się osypie i kawałek garnka wylezie i wtedy mamy kolorowe plamy jak na kufelku po prawej :) Ale w końcu cała zabawa żeby się na własnych błędach nauczyć i jaka satysfakcja jak wreszcie coś zaczyna działać :) Wot archeologia eksperymentalna ;D
wtorek, 16 października 2012
Ceramika
Coraz bardziej wciąga mnie zabawa z gliną.
Na razie skupiam się głównie na stworzeniu sobie odpowiedniej zastawy stołowej na XIII wiek, ale czuję że niedługo spróbuję także jakichś innych rzeczy.
Po warsztatach zabrałam do domu resztkę otwartej pecyny gliny i postanowiłam popróbować coś ulepić, gdy dzieci spały. Możliwośc są niewielkie, gdyż z gliną jest tak, że nie bardzo można odłozyć zaczętą robótkę "na później", bo wysycha. Ale i tak udało mi się zrobić dwie miski i duży dzbanek. Pierwsza z misek niestety popękała - popełniłam błąd i zostawiłam ją do wyschnięcia w domu, a niestety mamy bardzo suche i ciepłe mieszkanie. Kolejne rzeczy, nauczona doświadczeniem, zostawiam już na balkonie i przykrywam folią, żeby na nie nie padało i wiatr ich nie wysuszał zbyt gwałtownie. Na razie idzie nieźle, po tygodniu lekko przeschły ale nie widać żadnych pęknięć.
Zdobienie dużego garnka jest raczej wariacją możliwych motywów niż konkretnycm odwzorowaniem. Ale jeśli za jakiś czas uda mi się te rzeczy z sukcesem wypalić to pewnie spróbuję zrobić już dokładną rekonstrukcję :)
Na razie nie dysponuję kołem garncarskim (no i wprawą) więc wszystko wychodzi mi niemiłosiernie krzywe. Ale przecież chodzi o dobrą zabawę i poznawanie nowych możliwości i materiałów więc niezbyt się tym martwię.
Przynajmniej nie będzie mnie tak serce bolało jak się potłucze. A tłucze się strasznie - powodem zabrania się a ceramikę, jest właśnie to iż cała nasza zastawa została zdekompletowana totalnie, pozostały jakieś nędzne resztki a i one poutrącane i poobtłukiwane :/
Tak więc niedługo pewnie zamówię sobie więcej gliny i będę dalej próbować swych sił i doskonalić umiejętności :-D
A za niedługo kolejne wyzwanie przed nami czyli WYPAŁ.
Na razie skupiam się głównie na stworzeniu sobie odpowiedniej zastawy stołowej na XIII wiek, ale czuję że niedługo spróbuję także jakichś innych rzeczy.
Po warsztatach zabrałam do domu resztkę otwartej pecyny gliny i postanowiłam popróbować coś ulepić, gdy dzieci spały. Możliwośc są niewielkie, gdyż z gliną jest tak, że nie bardzo można odłozyć zaczętą robótkę "na później", bo wysycha. Ale i tak udało mi się zrobić dwie miski i duży dzbanek. Pierwsza z misek niestety popękała - popełniłam błąd i zostawiłam ją do wyschnięcia w domu, a niestety mamy bardzo suche i ciepłe mieszkanie. Kolejne rzeczy, nauczona doświadczeniem, zostawiam już na balkonie i przykrywam folią, żeby na nie nie padało i wiatr ich nie wysuszał zbyt gwałtownie. Na razie idzie nieźle, po tygodniu lekko przeschły ale nie widać żadnych pęknięć.
![]() |
| Wzory ceramiki na których się opierałam. |
Zdobienie dużego garnka jest raczej wariacją możliwych motywów niż konkretnycm odwzorowaniem. Ale jeśli za jakiś czas uda mi się te rzeczy z sukcesem wypalić to pewnie spróbuję zrobić już dokładną rekonstrukcję :)
Na razie nie dysponuję kołem garncarskim (no i wprawą) więc wszystko wychodzi mi niemiłosiernie krzywe. Ale przecież chodzi o dobrą zabawę i poznawanie nowych możliwości i materiałów więc niezbyt się tym martwię.
Przynajmniej nie będzie mnie tak serce bolało jak się potłucze. A tłucze się strasznie - powodem zabrania się a ceramikę, jest właśnie to iż cała nasza zastawa została zdekompletowana totalnie, pozostały jakieś nędzne resztki a i one poutrącane i poobtłukiwane :/
Tak więc niedługo pewnie zamówię sobie więcej gliny i będę dalej próbować swych sił i doskonalić umiejętności :-D
A za niedługo kolejne wyzwanie przed nami czyli WYPAŁ.
niedziela, 7 października 2012
Warsztaty z ceramiki
Zabawa z gliną chodziła mi po głowie już dawno, ale niestety różne okoliczności sprawiły, że nie było okazji ani możliwości spróbować wyrobu naczyń. Mieliśmy wprawdzie plan by zrobić małe warsztaty na Stepach Pomorskich we Wrześniu, ale nawał zajęć był taki że nie zdążyliśmy. Pod koniec imprezy padła więc propozycja byśmy się po prostu w jakiś dzień spotkali się i zrobili sobie lepienie zupełnie niezależnie od wszystkiego, w cywilkach i na luzie. Wybór padł na 6 Października i wtedy właśnie spotkaliśmy się na warsztatach w Skórowie. Z powodu pogody umościliśmy się w szerokim ganku na środku stajni, gdzie ustawiliśmy stoły ławki i krzesła i zabraliśmy się do roboty. Jaśmin zmajstrował na poczekaniu dwa toczki, metodą na Adama Słodowego ;-) (działały zresztą świetnie) i ustawił dwie dechy do układania gotowej ceramiki. Głównym bodźcem do intensywnej roboty, była kwestia zrobienia zastawy na przyszłoroczną Pomeranię - po prostu wyposażenie karczmy w naczynia przerasta nas finansowo gdybyśmy mieli kupować wyłącznie gotowe wyroby u rzemieślników. A na dodatek zamówienie iluś tam kompletów byłoby po prostu nudne ;-D i skoro były możliwości i szczerze chęci u całego towarzystwa to czemu się samemu nie pobawić. A bawiliśmy się wszyscy wybornie, dość że kiedy ktoś spojrzał na zegarek i oznajmił że jest godzina 17 to zabrzmiał chór jęków i niedosytu.
Fotek niewiele i raczej niewyraźne niestety - wszyscy pozapominaliśmy aparatów i tylko pstryknęłam kilka fotek komórką Rity
Pochwalę się tylko że udało mi się zrobić bardzo duży dzbanek z uchem - ten z prawej
Przygotowane mieliśmy jedynie tabele z wzorami z ceramiki Połowieckiej co zaowocowało sporą ilością doniczkopodobnych wyrobów ;-) Krzywych niemiłosiernie. Może za niedługo się wyrobimy i pójdzie lepiej. Szczególnie wszystkim podobały się śmieszne bombiaste kubki z podwójnym uszkiem, których wylepiliśmy kilka.
Niedosyt spowodował iż następna edycja odbędzie się, z dużym prawdopodobieństwem, już za dwa tygodnie. Miejmy nadzieję że nie wyskoczy nic niespodziewanego.
Jesli gary przeschną do tego czasu to prawdopodobnie jednocześnie z lepieniem następnej partii, zrobimy wypał w piecu trocinowym lub jamowym. Się zobaczy :-)
W tym odcinku udział wzięli: Asia (nasz pocztowy ekspert od ceramiki), Ja, Blondi, Jaśmin, Ogór, Rita, Morgiana z Małą Elą oraz Troll Większy.
Glinę sponsorował Poczet Jaśmina
Już się nie mogę doczekać powtórki i próby wypału :-D
Fotek niewiele i raczej niewyraźne niestety - wszyscy pozapominaliśmy aparatów i tylko pstryknęłam kilka fotek komórką Rity
Pochwalę się tylko że udało mi się zrobić bardzo duży dzbanek z uchem - ten z prawej
![]() |
| Copyright by Rita |
![]() |
| Copyright by Rita |
Niedosyt spowodował iż następna edycja odbędzie się, z dużym prawdopodobieństwem, już za dwa tygodnie. Miejmy nadzieję że nie wyskoczy nic niespodziewanego.
Jesli gary przeschną do tego czasu to prawdopodobnie jednocześnie z lepieniem następnej partii, zrobimy wypał w piecu trocinowym lub jamowym. Się zobaczy :-)
W tym odcinku udział wzięli: Asia (nasz pocztowy ekspert od ceramiki), Ja, Blondi, Jaśmin, Ogór, Rita, Morgiana z Małą Elą oraz Troll Większy.
Glinę sponsorował Poczet Jaśmina
Już się nie mogę doczekać powtórki i próby wypału :-D
Subskrybuj:
Posty (Atom)


