Na razie wszystkie imprezy obozowo-szmaciarskie się skończyły - wyjątkiem są Stepy Pomorskie ale to dopiero za miesiąc i tam zamierzam jechać na luzie. Za to wielkimi krokami zbliża się Korowód czyli Spotkania z Tańcem Dawnym w Warszawie. Jeździmy tam standardowo by dla odmiany polansować się w dworskich, jedwabno-wypasionych ciuchach. No i w związku z tym przypomniałam sobie iż mam zaległości w robocie. A bo rękawy z mojej "Eleonory", które zaczęłam poprawiać pół roku temu, nadal czekają. A bo "durerka" wymaga kosmetycznego dosłownie wszycia czterech haftek i tyle samo taśm do rękawów. A bo pończochy gdzieś mi zaginęły. I jeszcze tysiąc innych pierdół.
Osobnym tematem jest kwestia stroju dla Trolla. Otóż już prawie na bank zdecydowałam że Trolle jednak jedzie z nami i przydałoby się ją jakoś przyodziać co by pasowała do ogólnego wystroju. Mam już nawet pomysł jak ma wyglądać sukienka - zrobię stylizację na ten obraz przedstawiający hiszpańskie księżniczki infantki.
Oczywiście prawdopodobnie mocno uproszczę - wywalę kryzy i płaszczyk z tyłu. No i materiał będzie trochę biedniejszy. Ale w końcu to sukienka na jedno wyjście więc myślę że ujdzie w tłoku. A Trollik będzie wyglądała ślicznie. Mam tylko problem z materiałem - akurat jak na złość nie mam żadnych resztek na tyle małych by nie dało rady nic innego z nich zrobić, a na tyle dużych by uszyć sukienkę dla trollika. I jak na złość nie ma akurat żadnych starych zasłon w lumpie. Ale coś wymyślę - najwyżej będę sztukować.
A na razie zabieram się za "durerkę". Fotkę wstawię jak będzie wykończona i już będę miała w niej ładne ujęcie.
A na razie szkic z którego ją wzięłam :-) To ta po prawej
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą renesans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą renesans. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 11 sierpnia 2011
wtorek, 2 lutego 2010
jak sroka w...
Jestem sroką, przyznaję bez bicia ;-)
Powody dla których zabrałam się za naszyjnik Eleonory z Toledo z obrazu namalowanego przez Agnolo Bronzino, były trzy.
Pierwszy taki, że suknia którą posiadam również pochodzi z tego portretu i kierowała mną chęć by zebrać do niej komplet biżuterii i innych akcesoriów. W związku z tym na warsztat weszły, poza naszyjnikiem, także siatka (in progress) oraz wachlarz i kolczyki.
Drugim powodem był kłopot z perłami. Otóż nominalnie zakupione przeze mnie perły (do siatki na włosy) miały dziurkę o średnicy 0,8mm. A linka do plecenia 0,3mm. I co? I dupa bo się okazało, iż wartość nominalna nie zawsze jest tą prawdziwą. Chyba mi się po prostu trafiły takie niewymiarowe egzemplarze że pojedyncza linka wchodzi w dziurkę ale podwójna już nie. Tak więc zostawszy z trzema sznurami pereł nie do wykorzystania w siatce zdecydowałam się użyć ich w naszyjniku.
No i po trzecie, to zostałam "oskarżona" o mieszanie stylów w modzie - naszyjnik Jane Seymour to styl angielski a moja suknia jest według mody włoskiej no i to nie pasuje. Także dla zatkania malkontentów zrobiłam prawidłowy. Co nie znaczy że zrezygnowałam z poprzedniego projektu - dalej czekam na materiały do wykończenia i tyle. A ubierać będę na zmianę :-P
Oryginał kolii Eleonory wygląda tak:

A oto wynik eksperymentu:


Materiały:
-2 sznury 9mm pereł naturalnych
-linka jubilerska
-szajs-metalowa zawieszka w złotym kolorze, imitująca oprawę
-imitacja szlachetnego kamienia (jak kiedyś dostanę w spadku od wujka miliardera prawdziwy to wymienię ;-) )
-dwie perły udające "teardropa" (j.w.)
Powody dla których zabrałam się za naszyjnik Eleonory z Toledo z obrazu namalowanego przez Agnolo Bronzino, były trzy.
Pierwszy taki, że suknia którą posiadam również pochodzi z tego portretu i kierowała mną chęć by zebrać do niej komplet biżuterii i innych akcesoriów. W związku z tym na warsztat weszły, poza naszyjnikiem, także siatka (in progress) oraz wachlarz i kolczyki.
Drugim powodem był kłopot z perłami. Otóż nominalnie zakupione przeze mnie perły (do siatki na włosy) miały dziurkę o średnicy 0,8mm. A linka do plecenia 0,3mm. I co? I dupa bo się okazało, iż wartość nominalna nie zawsze jest tą prawdziwą. Chyba mi się po prostu trafiły takie niewymiarowe egzemplarze że pojedyncza linka wchodzi w dziurkę ale podwójna już nie. Tak więc zostawszy z trzema sznurami pereł nie do wykorzystania w siatce zdecydowałam się użyć ich w naszyjniku.
No i po trzecie, to zostałam "oskarżona" o mieszanie stylów w modzie - naszyjnik Jane Seymour to styl angielski a moja suknia jest według mody włoskiej no i to nie pasuje. Także dla zatkania malkontentów zrobiłam prawidłowy. Co nie znaczy że zrezygnowałam z poprzedniego projektu - dalej czekam na materiały do wykończenia i tyle. A ubierać będę na zmianę :-P
Oryginał kolii Eleonory wygląda tak:

A oto wynik eksperymentu:
Materiały:
-2 sznury 9mm pereł naturalnych
-linka jubilerska
-szajs-metalowa zawieszka w złotym kolorze, imitująca oprawę
-imitacja szlachetnego kamienia (jak kiedyś dostanę w spadku od wujka miliardera prawdziwy to wymienię ;-) )
-dwie perły udające "teardropa" (j.w.)
niedziela, 31 stycznia 2010
Z różnych względów siedzę ostatnio na czterech literach i staram się wymyślić sobie coś do roboty. No i wymyślam. Głównie moje robótki dotyczą eksperymentów z kopiami, replikami i imitacjami przedmiotów z różnych okresów historycznych, ale nie tylko.
Trochę z nudów, trochę z chęci nawiązania jakiegoś dialogu z innymi ludźmi (rozmowa często bywa konstruktywna) postanowiłam opisać niektóre moje projekty.
Obecnie na tapecie jest biżuteria z okresu renesansu (przerwa w moich ukochanych wyprawach wymusiła zmianę o 180 stopni, ale jeszcze do tego wrócę). Na razie bawię się z łańcuszkami, perłami, kamieniami, zaciskami i co tam jeszcze może być użyte do wyrobu biżuterii. Ponieważ jestem tytułową dyletantką a nie jubilerem, jestem skazana na stosowanie gotowych elementów (tzw. półfabrykatów), które można zakupić a sklepach lub na allegro. Ale największą przyjemność i tak sprawia mi faza planowania - co, skąd i jak zrobić. Z oczywistych przyczyn nie używam prawdziwego złota, srebra i drogich kamieni lecz ich tańszych i dostępniejszych zamienników. Jednocześnie staram się w miarę możliwości (zwłaszcza finansowych) nie opierać się wyłącznie na szkle i blaszkach, ale używam np. hodowlanych pereł, kryształów, półszlachetnych kamieni itp.
Naszyjnik z portretu Hansa Holbeina przedstawiającego, Królową Jane Seymour, wybrałam tylko i wyłącznie dlatego, że mi się spodobał i zdołałam zebrać materiały potrzebne do stworzenia jego imitacji.
Oczywiście nie będzie identyczny - aż tak dobrymi materiałami nie dysponuję, ale postaram się odtworzyć ogólny "look".
Na razie stworzyłam bazę do której będę dokładać kolejne elementy.
Tak wygląda oryginał:

A tak wyglądają podstawowe elementy z którymi pracuję:

oraz względnie gotowa podstawka:

Perły użyte w naszyjniku królowej, były oryginalnie bardzo duże. Obecnie bardzo ciężko takie dostać, raczej na sztuki i w cenie która prostuje włosy na głowie. Dlatego użyłam mniejszych. Kolejnym problemem jest perła z zawieszki - ogromna w kształcie łzy (tzw. teardrop) - jeszcze nie wymyśliłam czym ją zastąpić.
Źródła twierdzą iż naturalne (dzikie) perły były niemal bezcenne a nawet niewielkim naszyjnikiem kobiety szczyciły się jako najwspanialszymi klejnotami. Dużo się nie zmieniło bo wtedy stać było na nie królowe i księżne, a dziś chyba tylko gwiazdy showbiznesu i milionerki. Na szczęście hodowlane są tańsze (choć nie tak piękne i równe).
Aha i ewentualnych tropicieli mroku chciałabym ostrzec - to nie jest stricte rekonstrukcja a raczej imitacja, dziełko inspirowane bez wielkich ambicji bo robione na miarę skromnych możliwości finansowych i jeszcze skromniejszych umiejętności. Ale może kogoś to natchnie by mi pokazać gdzie raki zimują i stworzyć coś doskonałego. Szczerze życzę powodzenia.
Ciąg dalszy nastąpi gdy nadejdzie wena i zamówione kamienie.
Trochę z nudów, trochę z chęci nawiązania jakiegoś dialogu z innymi ludźmi (rozmowa często bywa konstruktywna) postanowiłam opisać niektóre moje projekty.
Obecnie na tapecie jest biżuteria z okresu renesansu (przerwa w moich ukochanych wyprawach wymusiła zmianę o 180 stopni, ale jeszcze do tego wrócę). Na razie bawię się z łańcuszkami, perłami, kamieniami, zaciskami i co tam jeszcze może być użyte do wyrobu biżuterii. Ponieważ jestem tytułową dyletantką a nie jubilerem, jestem skazana na stosowanie gotowych elementów (tzw. półfabrykatów), które można zakupić a sklepach lub na allegro. Ale największą przyjemność i tak sprawia mi faza planowania - co, skąd i jak zrobić. Z oczywistych przyczyn nie używam prawdziwego złota, srebra i drogich kamieni lecz ich tańszych i dostępniejszych zamienników. Jednocześnie staram się w miarę możliwości (zwłaszcza finansowych) nie opierać się wyłącznie na szkle i blaszkach, ale używam np. hodowlanych pereł, kryształów, półszlachetnych kamieni itp.
Naszyjnik z portretu Hansa Holbeina przedstawiającego, Królową Jane Seymour, wybrałam tylko i wyłącznie dlatego, że mi się spodobał i zdołałam zebrać materiały potrzebne do stworzenia jego imitacji.
Oczywiście nie będzie identyczny - aż tak dobrymi materiałami nie dysponuję, ale postaram się odtworzyć ogólny "look".
Na razie stworzyłam bazę do której będę dokładać kolejne elementy.
Tak wygląda oryginał:

A tak wyglądają podstawowe elementy z którymi pracuję:

oraz względnie gotowa podstawka:

Perły użyte w naszyjniku królowej, były oryginalnie bardzo duże. Obecnie bardzo ciężko takie dostać, raczej na sztuki i w cenie która prostuje włosy na głowie. Dlatego użyłam mniejszych. Kolejnym problemem jest perła z zawieszki - ogromna w kształcie łzy (tzw. teardrop) - jeszcze nie wymyśliłam czym ją zastąpić.
Źródła twierdzą iż naturalne (dzikie) perły były niemal bezcenne a nawet niewielkim naszyjnikiem kobiety szczyciły się jako najwspanialszymi klejnotami. Dużo się nie zmieniło bo wtedy stać było na nie królowe i księżne, a dziś chyba tylko gwiazdy showbiznesu i milionerki. Na szczęście hodowlane są tańsze (choć nie tak piękne i równe).
Aha i ewentualnych tropicieli mroku chciałabym ostrzec - to nie jest stricte rekonstrukcja a raczej imitacja, dziełko inspirowane bez wielkich ambicji bo robione na miarę skromnych możliwości finansowych i jeszcze skromniejszych umiejętności. Ale może kogoś to natchnie by mi pokazać gdzie raki zimują i stworzyć coś doskonałego. Szczerze życzę powodzenia.
Ciąg dalszy nastąpi gdy nadejdzie wena i zamówione kamienie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

