Pokazywanie postów oznaczonych etykietą varia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą varia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 lipca 2016

Manuba - Odzyskane Rzemiosło

No to jeszcze tutaj podlinkuję dla pamięci :)

Film nakręcony w ramach Projektu Manuba - Rzemiosło Odzyskane dla Gdynia Design Days 2016

W projekcie tym mogłam pracować dzięki Paulinie Ryń z Grupy Projektowej Razy2 i pod jej przewodnictwem.



Niesamowite i ubogacające doświadczenie.

A wkrótce (mam nadzieję) także zdjęcia kolekcji które przygotowywałam.

czwartek, 23 czerwca 2016

Projekt Manuba - technikalia


Podsumowanie techniczne projektu dla GDD 2016

Ponieważ zwykle wychodzą mi rozwlekłe elaboraty, to tym razem postaram się w miarę krótko i w punktach opisać swoje odkrycia i doświadczenia.
 Post raczej z tych zaawansowanych, w których mam zwyczaj lansować się ;) specjalistycznym słownictwem i możliwie dużą ilością hermetycznych technikaliów ;) Ale żeby było uczciwie to postaram się wszystkie niejasności podlinkować do odpowiednich filmików lub fotek obrazujących o co chodzi :P

no to lecimy


poniedziałek, 20 czerwca 2016

Zajawka - Gdynia Design Days 2016

Nie ma mnie, nie ma mnie ;)
Ale nie dlatego, że nic nie robię, przeciwnie utknęłam po uszy w pewnym projekcie :)
Z grubsza mogę już sie pochwalić, że biorę udział w przygotowaniu Wystawy Manuba - Odzyskane Rzemiosło, w ramach festiwalu Gdynia Design Days 2016

W dużym skrócie, wystawę do której miałam przyjemność przygotowywać kilka eksponatów, można będzie obejrzeć w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w dniach  1-10 Lipca.

Za dużo nie będę tu opisywać co i jak :)
Zainteresowanych odsyłam do stron GDD i naturalnie do samej wystawy.

Przez ów projekt utknęłam na amen, ale muszę przyznać, że jest to dla mnie niesamowicie inspirujące i rozwijające doświadczenie.  Do tego dostałam okazję by poznać nowe materiały, oraz współpracę z projektantami "od kuchni"
A także rozwinęłam swój warsztat, uzupełniłam braki sprzętowe i nauczyłam się nowych technik.
Generalnie same plusy, bardzo się cieszę, że mam okazję w tym uczestniczyć

Jak już wszysto będzie oficjalne, to na pewno wrzucę zdjęcia z wystawy i nieco więcej opisu z moich zmagań z warsztatem, materiałem, projektami i wszelkimi przygodami ;)

A na razie tylko tyle zajawki  i wracam do roboty

poniedziałek, 22 lutego 2016

Artykuł do przeczytania :)

Chyba doszłam do wniosku, że koniec wakacji od pisania :)

No więc witam ponownie, a na początek zapraszam do przeczytania artykułu z Magazynu Krafting o polskiej wełnie 

Do powyższego artykułu dołożyłam swoje cztery grosze, a i inne teksty są bardzo przyjemne więc szczerze polecam.

Cieszę się także, że temat który mnie interesował od paru ładnych lat, doczekał się takiego profesjonalnego ujęcia i jestem szczęśliwa że mogłam dołożyć swoją cegiełkę.

Może i w końcu nasze własne wełny doczekają się czegoś na kształt marki jak szetlandzkie, norweskie czy estońskie :)

A oprócz tego, co prawda z poślizgiem, anonsuję akcję

2016 - Rok Polskiej Wełny  wymyśloną przez Karolinę z bloga "Sztuki"


czwartek, 8 października 2015

Takie tam...

Blog zdycha, a mnie się nie chce pisać
No bo ileż można w kółko pokazywać nowe utkańce czy motki włóczki.
Tym bardziej, że mnie samą w tym momencie zajmują różne inne rzeczy, rekonstrukcja odjechała na  dalszy plan, na imprezy praktycznie nie jeżdżę, szyć dziesiątej kiecki/tuniki/kaftana mi się nie chce, bo i po co, próbuję różnych technik, ale raczej współczesnych i dla siebie. Wot chyba wypalenie weterana mnie dopadło :(

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

"Pani a po ile ma pani tą wełnę?!"

Z tym pytaniem spotykam się od dłuższego czasu i po raz kolejny ręce mi opadają.
Bo do pytających (a czasem są to ponoć całkiem poważni zleceniodawcy) w ogóle nie dociera iż to samo przykładowe 100g włóczki może kosztować równie dobrze peelenów 20, jak i 200.
Dlaczego?
No cóż postanowilam wreszcie z grubsza wyłożyć problem z wyceną jak chłop krowie na rowie.
No dobra, to lecimy, zaznaczam tylko że kompletnie pominęłam tu kwestię podatków, vatów sratów itp. Zakładamy że pracujemy na umowę o dzieło i do finalnej kwoty trzeba jeszcze doliczyć jakieś 20% dla fiskusa. Ale w tym momencie nie jest to aż tak ważne.

Więc na co się składa nasz produkt finalny  czyli ręcznie przędziona włóczka?


wtorek, 14 października 2014

WIELKIE PRANIE!

Dawno nic stricte rekonstrukcyjnego tu nie było!
W ogóle dawno nic tu nie było.
Ale szkoda żeby cytując moją współrozmówczynię "taki dobry jad się zmarnował" ;)

No to jedziemy

Mamy fotkę

źródło: fejsbuk Bogdanov Andrey


Fajna no nie? Taka klimatyczna ;)
Na polskiego fejsika została udostępniona z podpisem "ciekawe kiedy nasze kobiety będą robić takie reko"

Hmmmm chyba nigdy bo przy reko to nie stało, niestety.
Tak to fajna lanserska fotka, ślicznie wyfotoszopowana kobita w wodzie, widac łydki i kawałek cycków ;) Aaaaa i koszula tak cudnie zmoczona lekko przylega do ciała ;) Ładnie podmalowane oko i ta fryzura ala "frantic romantic" ;)

No cóż.
Nasz fotograf zapomniał chyba jednak ująć paru szczegółów, które niestety są przypisane do zawodu praczki.
Pierwszy z nich to paskudnie sprierzchnięte, czerwone i takie "wymoczone" (you know what I mean ;)) dłonie. Ktoś z was prał kiedyś w zimnej wodzie w rzece? Nieeeee?!
Ooooops?! No to informuję że mniej więcej po trzech czy czterech takich kilkugodzinnych sesjach rączki robią się niczym rosochate konary w bardzo twarzowym czerwonym kolorze. Nóżki zresztą też. Rewelacyjnie na taki look pomaga również podstawowy detergent używany wtedy.
No bo ta Pani nie pierze wełny.
To co ma w misce to raczej len lub bawełna.
A to oznacza, tadaaaaam - ŁUG!
Dla niezorientowanych to substancja żrąca,  jeszcze do międzywojnia podstawowy środek czystości stosowany w każdym przyzwoitym domu ;)
Ja prania nie zaliczyłam, zaliczyłam natomiast kilkukrotne mycie garów w rzece popiołem. W grudniu.
Moje ręce udało mi się doprowadzić do jako takiego stanu po jakichś dwóch tygodniach stosowania różnych maseczek, parafin i inszych kremów.
Po powrocie do ciepłego domu :/
Myślicie że w zimie się nie prało?!

Ciekawe też w sumie jak wyglądały stawy zawodowej praczki, po paru latach całorocznych zabiegów w rzecznym spa kriogenicznym :/ Reumatyzm gwarantowany a powykręcane i zgrabiałe ręce i stawy raczej nie są zbyt romantyczne
Oj chyba aż tak ciekawe nie jesteśmy :/

Pastwimy się dalej?!

No to niezłe muskuły musi mieć ta Pani.
Bo trzyma metalową balię, pełną MOKRYCH tkanin ;|
Ręka do góry kto z czytelników zwijał kiedyś mokry lniany namiot?
Albo nawet bawełniany?
Nie mam więcej pytań.
No i gdzie towarzyszka naszej praczki?
Ta druga potrzebna do wyżęcia mokrej bielizny?
No bo wirówek wtedy nie mieli, kobity szły nad wodę parami ponieważ po pierwsze zanosiły tam ciężką balię pełną bielizny, potem po młócce kijankami, deptaniu i inszymi zabiegami pralniczymi (swoją drogą też niezłą kondycję trzeba było do tego mieć) należało ten cały majdan jakoś donieść z powrotem.
A chwilę wczesniej bieliznę wyżąć - składa się taką płachtę jedna chwyta za jeden koniec, druga za drugi i kręęęęęcą :)
Walenie kijankami zresztą też niezłej krzepy i kondycji wymagało.
Nie chciałabym od wprawnej praczki dostać w ucho, naprawdę ;)


No to teraz fryzura.
Jak myślicie jak długo utrzymałby się przy solidnym wysiłku fizycznym taki lekko spięty koczek czy co to tam jest na głowie? O makijażu litościwie nie wspomnę ;)
Na moje to 90% przedstawień praczek z większości epok, pokazuje że używały one mało romantycznego zawojka z kategorii "pani woźna" ;) Albo przynajmniej jakiegoś kapturka żeby włosy przy machaniu kijanką nie właziły w oczy.
To samo dotyczy braku stanika, czy też porządnie trzymającej "te rejony" koszuli. Kto ma cycki ten zrozumie co tu mam na myśli, odnośnie niewystępowania tej części bielizny też mogłabym dyskutować (choćby ostatnie znalezisko ze Austrii bodaj z końcówki XVw czy przedstawienia rzymianek).Przy tak intensywnym wysiłku jak pranie w rzece, piersi po prostu bolą. I jakoś muszą być złapane, bez względu czy będzie to mocno sznurowana koszula czy jakaś wersja "stanika"

Jeszcze pewnie parę rzeczy mogłybyśmy tu wymyślić.
Ale chyba nam się nie chce.

Bo pytanie z pierwszego akapitu - "czy u nas będzie takie reko" to wyraźnie mówimy że nie będzie.
Bo to nie reko, tylko bardzo uromantyczniona lans fotka.
Całkiem ładna, choć ja akurat specjalistką nie jestem, ale potrafię dostrzec jej urok.
Tylko to tak nie wyglądało, po prostu.
Chłopaki, naprawdę chcecie żeby wasze dziewczyny niszczyły sobie ręce (a potem naprawdę trudno takie zmiany skórne zlikwidować) w imię czegoś tam?
Tym bardziej że raczej na pewno nie będą przy praniu wyglądać jak Pani na tej fotce.
Raczej tak:

Ta pani nie ma tak źle, powiedziałabym że to full wypas bo nie stoi po kolana w zimnej wodzie i ma stolik więc nie musi się schylać nad rzeką!


Bo to ciężka i naprawdę niewdzięczna praca fizyczna była, żaden romantyzm :/

I pewnie jedyne czego by się wasze dziewczyny, doczekały po takim poświęceniu, to wymiana na nowszy i mniej "uszkodzony" model ;) Bo takie prawdziwe "reko" niestety nie będzie ładne. Będzie za to bolało.
I nie piszemy tego z czystej złośliwości (no może trochę bo mamy ostatnio znowu chandrę), ale po to żeby pamiętać przy  oglądaniu takich fotek, że pomiędzy rekonstrukcją, a wizją artysty może ziać przepaść nie do zasypania. I tylko od nas zależy czy się zachłyśniemy praczkowym chanson de geste, czy tą wredną archeologią doświadczalną, która zrobi naszym wyobrażeniom kuku ;)

|I na razie  tyle, jesteśmy dziś w nastroju bojowym więc z niecierpliwością czekamy na polemikę ;)

Rosamar&Shigella de Shige

:D

środa, 30 lipca 2014

Wyzwanie tkackie - "Obrus dla Swiniopasa"

Jak w temacie, wymyslilam pewna zabawe dla wszystkich zajmujacych się tkactwem, nieważne czy na dużym krosnie, malej ramce lub zestawie kijków ;)
Otóż rzucam temat pracy "Obrus dla Swiniopasa" ;)
Potraktujcie to jako luźną wskazówkę, interpretacja należy do osób biorących udział w zabawie :) Co wymyślicie i jak swoj wybór umotywujecie  zależy od was :)
Osoba ktorej praca z jakiegokolwiek powodu będzie mi się najbardziej podobac, otrzyma pałeczkę i będzie mogła wymyślić kolejny motyw przewodni do kolejnej rundy :) oraz jeśli dalej będą chętni do wyzwań,  nominuje kolejną wygraną :) I tak aż nam się nie znudzi ;)
Prace nie muszą być jakieś wielkie, może to być np. mala serwetka lub zestaw podkładek pod kubki, byle jakoś łączyło się z tematem :)
 Na propozycje będziemy czekać do końca września tutaj oraz w Grupie Tkackiej na fejsbuku
To jak są chętni na wyzwanko?
Oświadczam,  że można całą zabawę potraktować pół żartem, pół serio ;) Duża dawka humoru mile widziana :D

A poniżej moja praca, która podsunela mi ten pomysł,  czyli obrus dla swiniopasa, z paskudnego, wlochatego surowego lnu, tkana w burzujski diamencik ;)


Zapraszam zatem do zabawy!

wtorek, 8 kwietnia 2014

Kwiecień plecie nowe utkańce ;)

Wiosna zdecydowanie nie działa na mnie dopingująco, by cokolwiek spłodzić. I dziś się zorientowałam  że to  już niemalże miesiąc od poprzedniego posta. No  więc choć symbolicznie skrobię, że żyję ;)
Ostatnio ciągnę kilkanaście rzeczy naraz,  żonglując w kółko czasem i tym co mi akurat pasuje :)
Udało mi się też wcisnąć temat o którym dowiedziałam się z bloga Projektu Chłop czyli torbę wołoską. Jest fajna, jest prosta i podoba mi się jej estetyka :) Można powiedzieć że nieco przaśnie wygląda, ale cóż nigdy nie twierdziłam że mam wyszukany gust ;|
Rycinkę ukradłam również z powyższego bloga, po to by w miarę zobrazować o co mi chodzi :)
Mam nadzieję że chłopaki nie będą mieli  mi za złe - to wyłącznie w zbożnym celu popularyzacji :)
"Pożyczone" z bloga Projekt Chłop

Moje torby są na razie w stanie surowym otwartym ;) dopiero zdjęłam kupony z krosna.
Muszę jeszcze dorobić paski no i pozszywać wszystko do kupy.
A tak to wyglądało "w robocie"


Wełna z góralskich cakli w trzech naturalnych odcieniach, splot płócienny :)

Po zdjęciu z warsztatu na razie wygląda tak:

kupony na torby sztuk trzy :)

Paski to totalny fristajl ;) , każda inna, próbowałam po prostu motywy jakie wychodzą w różnych  konfiguracjach. Ale już widzę, że będą wyglądać nieźle.
I na pewno się pochwalę także i efektem końcowym jak już będzie gotowy :)

A abstrahując od (prostej w końcu) robótki, to coraz bardziej zaczynam doceniać możliwości naturalnych zestawów kolorystycznych. I to wcale nie barwionych a raczej kolorystyki owieczek :) Na żywo wygląda to znacznie ładniej, paski tworzą bardzo przyjemne zestawy. Troszkę to przaśne, jak powiedzieli by modowi prowodyrzy ;) , ale moje poczucie estetyki chyba lewituje właśnie  w tym kierunku :)

Nawet taka prosty diagonal (pojedyncza wełna, osnowa kremowa, wątek naturalny szary i brązowy) mają swój urok


Do takich zestawów na pewno jeszcze wrócę, ale teraz kolejny projekt na warsztacie, czyli koc. Ale o tym kocu to jeszcze napiszę bo porywam się tutaj na coś czego jeszcze nie robiłam.
KRATĘ!
Będzie grubo ;|

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Dowcip roku!

Tak se czasem przeglądam statystyki bloga, nie żeby były jakieś imponujące, ale skoro blogger pokazuje takie ciekawostki to se czasem na nie spojrzę :D
No i dziś zobaczyłam w liście wyszukiwanie po słowach  kluczowych w guglu, zapytanie o :

"rękodzieło  które dobrze się sprzedaje"

Najpierw opuściłam szczękę na podłogę...
Potem ją pozbierałam i wybuchłam śmiechem...
A na koniec  zapłakałam... :/

I chyba tą pikną frazę wrzucę także sobie w wyszukiwarkę - może mi wyskoczą jakieś sensowne wyniki i poddadzą mi pomysł, na co warto się komercyjnie przestawić ;D
Choć patrząc że to akurat mnie gugiel wytypował, to chyba do innych wyników można by mieć wątpliwości....

A żeby nie było zupełnie bez sensu to fotka tego co akurat mam na krosnach

To będzie obszycie do jedwabnej tuniki połowieckiej. Dla siebie wreszcie coś wcisnęłam w kolejkę :D

A w tkaniu od dłuższego czasu towarzyszy mi to:


Jak ktoś lubi etos, patos i taras to idealne ;| i mogę z czystym sumieniem polecić,  zresztą uwielbiam też całą resztę (legalną i nielegalną) albumów  z tej  wytwórni. I tak wiem że jestem infantylna i pretensjonalna, ale nigdy nie  twierdziłam, że  jest inaczej ;)
A poza tym to są idealne fanfary dla mojego "dobrze się  sprzedającego rękodzieła"

środa, 18 grudnia 2013

Jarmark w "Szperku"

No i całe półtora tygodnia przed świętami kopnęło nas szczęście - czyli znajoma znajomej zapytała czy  nie chciałybyśmy zrobić pokazu i przy  okazji wystawić swoich rzeczy podczas jarmarku w Galerii Szperk. Pierwszy entuzjastyczny okrzyk - Jasne że chcemy!  A  potem chwila zastanowienia, eeee ale  co my tam niby  mamy robić? I co wystawić? 
Ehhh
No więc Morgiana na dawno planowaną wycieczkę do elektrowni jądrowej Centrale Nucléaire du Bugey , zamiast książki zapakowała swoje frywolitki, a ja szaleję w domu  pomiędzy odwożeniem Trolla do przedszkola, odbieraniem go, gotowaniem obiadów, ratowaniem sprzętów przed Trollem Drugim,  sprzątaniem i mnóstwem innych zajęć. Jest ciężko.

Tkacka część wygląda na razie tak:

I



I to nie jest wszystko, część jeszcze in progress, paski od toreb do doszycia, małe torebeczki w ogóle w proszku a i co rusz mi się nowe koncepcje objawiają.
Doba zdecydowanie powinna mieć 48 godzin :/

W każdym bądź razie w sobotę i niedzielę  najbliższą, to jest 21-22 Grudnia, będzie nas można spotkać  gdzieś w Szperku w Gdyni Pogórze.
Niestety nie wiem dokładnie gdzie,  i jak to w ogóle ma wyglądać.
Nic już nie wiem, nawet jak się nazywam mam problem se przypomieć :/
Rękodzieło to jednak ciężki kawałek chleba

 Plakat   podlinkowany z Trójmiasto.pl

Idę dalej do roboty...


czwartek, 28 listopada 2013

Mapa Tkaczek i Prządek

Dziś tylko informacja o nowej inicjatywie - Mapie stacjonowania polskich Prządek i Tkaczek.
Zrobione na bazie MapsGoogle - osoby zalogowane w gmailu czy Google+ mogą sobie postawić znacznik w swoim miejscu świata ;) A także napisać krótką informację o sobie, podać stronę internetową i zdjęcia.
Mile widziani wszyscy miłośnicy wełny, lnu, tkactwa, przędzenia, filczarstwa ale także hodowli łowiecek (czy innych wełnistych),  warsztaty i kursy w/w rzemiosł itp, itd

Jeśli ktoś chciałby się dopisać, ale wredny gugiel mu nie pozwala - proszę o kontakt ze mną (adres email jest na belce bocznej) :)

I tyle, serdecznie zapraszam do oglądania i przyłączenia się :)

Mapa Tkaczek i Prządek


niedziela, 24 listopada 2013

No i właśnie mi się przelało...

I wylało, na bogu ducha winnego "potencjalnego klienta".
Chłopaki, ja was naprawdę lubię, ale jak muszę po raz dwudziesty tłumaczyć wszystko po kolei to i w końcu przelała mi się czara goryczy. Za co niniejszym przepraszam publicznie, bo mam przez to dodatkową chandrę.

I od dziś każdego na początek odsyłam do poniższej listy (zamierzam ją aktualizować w miarę robienia postępów, nauki i możliwości).


No więc żeby było jasne to w punktach.

pkt.1 Nie podejmuję się przędzenia większych ilości na WRZECIONIE! Mogę ewentualnie zrobić jakieś ładne cienizny do haftu czy szycia, po paredziesiąt metrów, ale na pewno NIE ILOŚCI TKACKIE.

pkt.2 Nieco mniejsze ilości mogę uprząść NA KOŁOWROTKU.  Ale tutaj proszę brać pod rozwagę że to TRWA DUŻO CZASU. I pomimo że idzie szybciej niż na wrzecionie to jednak nadal długo. Zainteresowanych zapraszam do tabelki, którą pozwalam sobie podlinkować - są to wydajności różnych prządek z Klubu Prządki na fejsbuku, które zrobiły wspólny eksperyment i mierzyły sobie ile mogą uprząść w ciągu 1 godziny. Daje to  pojęcie dlaczego ta przędza kosztuje tyle ile kosztuje.

pkt.3 Na współczesnym nożnym i dobrze wyważonym kołowrotku mogę uprząść przędzę porównywalnej jakości do wrzecionowej lub nawet lepszą. Dzisiejsze kołowrotki to zupełnie inna technologia niż ta, z której korzystano w średniowieczu. Tutaj jest link do wpisu który wysmażyłam w tym temacie 

pkt.4 Krosna tkackie posiadam od CZERWCA 2013r I ciągle się uczę, proszę nie wymagać ode mnie cudów. Po cuda odsyłam do innych specjalistów oraz  do Grupy Tkackiej na fejsiet. Ale to nie znaczy, że w ogóle nic nie potrafię. Moje prace i postępy można bez problemu obejrzeć na blogu i picasie. 
Nie wykasowuję starszych i gorszych technicznie prac, właśnie dlatego żeby stanowiły lustro dla kolejnych. I dzięki temu widać że jest poprawa, choćby to że jeszcze miesiąc temu nie potrafiłam sobie wyobrazić pracy na pojedyńczych niciach osnowy a teraz już idzie mi to całkiem nieźle.

pkt.5 Moje krosna są malutkie, mają szerokość nominalną 70cm (czyli realnie licząc skurcz tkaniny to jakieś 60-65cm) i w związku z tym nie mieszczą się na nich większe ilości osnowy. Wchodzi mi mniej więcej 6mb dosyć grubej oraz jakieś 8mb cienkiej tkaniny. A to oznacza, że nie jestem w stanie zoptymalizować pracy jak to robią rzemieślnicy dysponujący dużymi krosnami i osnuwający je na 20-30m. I dlatego z większymi zamówieniami odsyłam do osób dysponujących większymi krosnami - warto się ustawić w kolejce, odczekać swoje, bo po pierwsze pójdzie i tak szybciej niż u mnie, a po drugie taniej. Bo ja przy każdym kawałku muszę na nowo osnuwać. Stąd wolę robić mniejsze kupony, onucki, torby, pledziki, panele na pojedyńcze ciuchy itp.

pkt.6  Z tego samego powodu nie jestem w stanie zaproponować równie niskiej ceny co "duzi" wytwórcy, ponieważ przy każdej nawet najmniejszej pracy muszę liczyć także czas potrzebny na przygotowanie osnowy i osnucie krosna. Za to spokojnie można dogadać jakieś bardziej wymyślne  szczegóły, bo każda praca jest traktowana  indywidualnie.

pkt.7 Zarówno w tkaniu, jak i w przędzeniu i filczarstwie,staram się korzystać z jak najlepszych surowców. Przy czym najlepsze oznacza zarówno dobrej jakości, w miarę historyczne i w cenie przy której nie wyskakuje się onuc. A to oznacza, kompromisy. Bo jestem w stanie załatwić różne cuda jak kaszmir, wielbłądy, włosie jaka, różne rasy prymitywnych owiec, ale CENA jest tutaj zaporowa.

pkt.8 Stąd obecnie do filcowania i przędzenia (i nic nie stoi na przeszkodzie by użyć ją również do tkactwa) domyślnie stosuję w tym momencie, w miarę przyzwoitej jakości wełenki z owcy czarnogłówki, owiec jakuba, świniarki, wrzosówki oraz dostepnych mieszanek. Niektóre przerabiam od początku, inne kupuję już gotowe i zgreplowane, wszystko należy się dopytywać indywidualnie bo zmienia się jak w kalejdoskopie.

pkt.9  W Polsce praktycznie nikt nie przerabia przemysłowo wełny z owiec prymitywnych. Wyjątkiem jest tzw. wełna koniakowska z cakli podhalańskich czy innych owiec które tam górale trzymają, ale jest ona trochę za słaba żeby stosować ją w tkactwie jako osnowę (mówię tu o niciach pojedyńczych, bo podwójne są całkiem całkiem, ale są nieco zbyt grube i NIEHISTORYCZNE na tkaniny UBRANIOWE). Dlatego też używam do tkania dwóch rodzajów wełen - bardzo grubej podwójnej, na różne torby, kocyki i tego typu akcesoria (z jakich owiec cholera wi bo sprzedawczyni tylko zrobiła wieeelkie oczy na to pytanie), oraz pojedyńczej, która jest uprzędziona PRAWDOPODOBNIE z wełny owiec w typie merynosa polskiego lub jego krzyżówek. Ludzi, którzy alergicznie reagują na nazwę "MERYNOS" odsyłam do bardzo ładnych wpisów u Owki tutaj i tutaj  o różnych typach wełen i koniecznych kompromisach. W tym momencie INNYCH OPCJI NIE MA. Co nie oznacza, że jeśli się pojawią to ich nie zaanonsuję.
                                                 

pkt.11 No i na koniec to tylko uwaga ogólna - CAŁE MOJE RZEMIOSŁO TO MOJE HOBBY, nie utrzymuję się z tego, co najwyżej finansuję część wydatków na materiały i kolejne eksperymenty. Poza rekonstrukcją mam jeszcze mnóstwo innych zajęć - dwójka Trolli w wieku przedszkolnym, kobyły, gospodarstwo rodzinne (choć nie na codzień) imprezy, nauka itp. I nie mogę, a czasem po prostu nie chcę się uziemiać przy jakiejś pracy, która zablokuje mi wszystkie inne możliwości. I dlatego nie funkcjonuję jak rzemieślnik, który idzie do swojego warsztatu jak do pracy lecz jako hobbystka, bawiąca się i pracująca jak akurat ma chwilę wolnego. Stąd terminy u mnie mogą być bardzo odległe (zwłaszcza przy pracochłonnych zajęciach tkackich) a wydajność niewielka.



I na razie tyle.
Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pytania i uwagi to zapraszam do komentowania - postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości.
Aha i wbrew pozorom nie gryzę, powyższy wpis powstał, żebym mogła każdego zgłaszającego się do mnie z pytaniami "standardowymi" odesłać i nie przepisywać tego po raz n-ty. Bo już mi się to na rogach zaciągnęło.
I zamierzam go aktualizować, jak tylko opcje się pozmieniają, czegoś nowego się nauczę, znajdę nowego dostawcę czy w jakiejś sprawie się myliłam :)

Pozdrawiam!

22.05.2015 - edycja i aktualizacja :)

Dno roku...

Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce...
Zarówno pogoda, jak i złośliwości biurwokracji postanowiły mnie w tym roku dobić chyba definitywnie. Nie zamierzam dać się tak łatwo, ale wena uleciała i szczerze zazdroszczę niedźwiedziom podejścia do przetrwania zimy. W gawrze przetrwałabym spokojnie, wnioskując także po pełnych dezaprobaty komentarzach całej rodziny, w stylu "och kochanie, ale chyba troszeczkę ZA BARDZO ostatnio przybrałaś na wadze", serwowanych przeważnie pomiędzy pierwszym a drugim daniem. Minutę później oczywiście odrzucany jest mój protest odnośnie wzięcia sobie dokładki. I bądź tu człowieku mądry i dogódź wszystkim :/

A żeby zupełnie nie pisać po próżnicy to poniżej zdjęcia szalika. Szalik był prezentem, dojechał już do Adresata i stwierdziłam że chyba mogę się na jego przykładzie trochę pochwalić że brzegi wychodzą mi już całkiem nieźle :)
To tak na osłodę dna roku.
Dna i chyba z dziesięciu metrów mułu :/





Wykonany ze 100% wełny.
Nitka pojedyńcza, gęstość nominalna 55 nici/10cm, ale po skurczu widzę że jednak powinnam mieć nieco  gęstszą płochę czyli tak około 65-70 nitek na 10cm. Tkanina zbalansowała się na mniej więcej 16-17 nitkach na cal. Całkiem ładnie wyszło :) Na razie po prostu biorę poprawkę na taki nieco większy skurcz, bo na nową płochę mnie w tym momencie nie stać. I raczej nie będzie przez jeszcze jakiś czas :/

Nie ma ktoś przypadkiem tanio odsprzedać lub wymienić się barterowo na tego typu gadżet? W sumie to 70/10 nawet krótka około 40cm by mnie w tym momencie zadowoliła :) I jeszcze szukam 30/10 ale długiej na 70cm do grubych wełen z kolei :)
Jakby ktoś miał to niech daje znać :)

środa, 13 listopada 2013

Wygrałam Candy u Yarn&Art!

Wygrałam jakiś czas temu - szczęście kopnęło właśnie mnie z prawie dwustu osób i to w samo dno roku, wygrałam dwa piękne motki ręcznie barwionej na kolory jesieni, wełenki :D
Nie  powiem, bardzo mi to poprawiło humor.
A dziś właśnie przyleciały do mnie, więc się chwalę

Chyba zrobię z nich wieeeelki szal na pamiątkę Złotej Jesieni :)

środa, 6 listopada 2013

Coś innego - wyzwanie

Żeby nie było że tylko tkactwo i tkanie, przerywane barwieniem...

No więc postanowiłam wziąć udział w zabawie zorganizowanej przez blog Pomorskie Craftuje

Jak raz wyzwanie biżuteryjne, a ponieważ jeszcze chyba nie pokazywałam moich naszyjniczków z przędzy fantazyjnej core ze ślimaczkami to stwierdziłam że co mi tam :D


A to naszyjnik:


Jak zwykle poległam na  robieniu zdjęcia.
Przydałby się manekin żeby pokazać jak ładnie się to układa na szyi. Ale cóż, na razie musi wystarczyć.

czwartek, 17 października 2013

Jesień, Jesień...

I jak zwykle Złota Polska Jesień gwałtownie przedzierzga się w standardową polską jesień :/
Taką szarą i męczącą...

A w garze ostatki farbowanek - próbowałam choć złapać ten piękny zestaw kolorów.
I nawet mi się udało, choć na zdjęciach w ogóle tego nie widać.
Nie umiem zrobić zdjęć, nie umiem ich wykadrować, nie umiem pobawić się ustawieniami kolorów, nie umiem....
Już czuję jak wielkimi krokami zbliża się jesienna deprecha :(
A z włóczki chyba zrobię duży dywanik na pamiątkę tej ładnej i miłej jesieni...



poniedziałek, 7 października 2013

Warsztaty Tkania na "Żakardzie" w Manufakturze Królewskiej w Warszawie

Od jakiegoś czasu zaglądam na stronkę Manufaktury Królewskiej w Warszawie, i z otwartą gębą, śliniąc się lekko, zazdroszczę Paniom, które mają możliwość w organizowanych tam warsztatach, uczestniczyć.
Ale dopiero teraz udało mi się zobaczyć jak pracują te zabytkowe krosna - oczywiście dzięki youtube :D
Kopara opada, zresztą obejrzyjcie sami :)


Udostępniam i tutaj, bo warto chyba mieć link do tego filmika w jakimś stabilniejszym miejscu niż na efemerycznym FB

środa, 14 sierpnia 2013

Wybywam....

Na Słupię
Niestety z różnych względów impreza zwana Pomeranią została w tym roku odwołana.
Wieeeelka szkoda.
Ale przynajmniej mini wyprawkę sobie z Nieuczesanym zrobimy.
I może choć tym razem wyjdzie nam sesja zdjęciowa w pełnym rynsztunku połowieckim :)