Jakoś tak wyszło, że organizujemy Dzień Przędzenia w Miejscach Publicznych w Trójmieście.
Jakoś tak rzuciłam pomysłem, gdy zobaczyłam że Poznań będzie miał silną reprezentację.
No przecie my nie możemy być gorsze ;)
Co prawda oryginalnie Światowy Dzień Przędzenia w Miejscach Publicznych, odbywał się w tym roku 20 Września, ale nikomu z nas nie pasowało, więc (znów wzorem Poznania ;)) ustaliłyśmy datę tydzień później. I będzie Lokalny Dzień Przędzenia ;)
Padło na Grodzisko, bo mniej więcej pośrodku wszystkiego - gdańszczanie się nie obrażą na gdynian i vice versa. Poza tym zostałyśmy tam na parę dni przed planowaną imprezą powitane z otwartymi ramionami (!!!) no i jest tam baza żeby w razie ulewy było się gdzie schować :) A poza tym, czemu nie, fajne miejsce i klimatyczne :)
Zatem zapraszam wszystkie osoby zainteresowane przędzeniem, a także ogólnie włókiennictwem w sobotę, 27 Września do Grodziska w Sopocie :)
Więcej informacji i ciągły feed na fejsie
Skrzaty doniosły iż Muzeum zapałało tak wielkim entuzjazmem do naszej inicjatywy, że już się dopytuje czy nie chcemy zrobić tej zabawy wydarzeniem cyklicznym 8)
Ale jak zwykle czas pokaże jak to wyjdzie
Do zobaczenia!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 22 września 2014
wtorek, 24 września 2013
Stepy Pomorskie - after party
I po Stepach...
Impreza dla nas kończąca sezon letni właśnie się skończyła.
Teraz co prawda dla Wayfarersów idą wielkimi krokami, Jesień i Zima, czyli czas Wypraw, ale ja po prawdzie nigdzie się jeszcze w tym sezonie zimowym, nie wybieram więc FIN.
Ale długie wieczory bardzo sprzyjają wszelkim robótkom ręcznym, więc nie zamierzam zapadać w sen zimowy - krosna i kołowrotek czekają, zamówiłam nowe wełenki, będzie się działo!
A tymczasem parę fotek ze Stepów Pomorskich 2013
Tutaj wrzucam głównie zdjęcia warsztatowe, zainteresowanych bardziej odsyłam do galerii:
Morgiany
i
Krzysztofa Rynka Rynkiewicza
Tropicieli mroku informuję, że pewnie coś znajdą i to sporo. Ale proszę o nieuzewnętrznianie się - impreza jest z założenia dosyć luźna, przyjeżdżają na nią ludzie którzy chcą się zrelaksować i nauczyć czegoś nowego. A ja nie zamierzam psuć sobie zabawy pierdołami, a na brak zaangażowania i entuzjazmu u uczestników, nie mogłam narzekać :D
Zrobiliśmy w sumie sporo, były i koniki (w wersji okrojonej- spacerowej), radosne nicnierobienie, plecenie sznurków, gotowanie, śpiewy (dzięki Rynki, Asia i Nulek), malowanie temperami jajecznymi, barwienie naturalne, przędzenie i niekwestionowany król wszystkiego czyli warsztat tkacki :) Osnuwałyśmy trzykrotnie, to znaczy ja pokazywałam i potem dziewczyny dalej same dzielnie walczyły i każda utkała sobie kawałek tkaninki. Taki akurat na torbę lub poduszkę. A ponieważ wszystkie zdecydowały się od razu na diamencik, to będą bardzo ładne torby i poduszeczki :)
Wrzecionkami i kołowrotkami też trochę kręciłyśmy, ale generalnie Viktoria przyćmiła wszystko, była to chyba jedna z niewielu imprez na których można było się pobawić na poważnie krosnami poziomymi. I mam nadzieję że bakcyl został przekazany dalej :D
Fajnie wyszło, jeszcze tak ludnej imprezy nie mieliśmy :D
Był nawet kram z tkaninami bo zawitali do nas Bartosze ze Swarańcza i można było sobie zrobić zakupy. Ja stałam się bogatsza o mnóóóóstwo przędz - będzie co robić :D
A teraz zabieram się za przerabianie tej OLIWKOWEJ przędzy na tkaninę :D
PS: zdjęcia są wymieszane, część ukradłam Morgianie, częśc Rynkowi i mam nadzieję że mnie nie ubiją ;) Jak co to pododaję copyrighta, ale teraz już mi się nie chce tego wklepywać ;|
Impreza dla nas kończąca sezon letni właśnie się skończyła.
Teraz co prawda dla Wayfarersów idą wielkimi krokami, Jesień i Zima, czyli czas Wypraw, ale ja po prawdzie nigdzie się jeszcze w tym sezonie zimowym, nie wybieram więc FIN.
Ale długie wieczory bardzo sprzyjają wszelkim robótkom ręcznym, więc nie zamierzam zapadać w sen zimowy - krosna i kołowrotek czekają, zamówiłam nowe wełenki, będzie się działo!
A tymczasem parę fotek ze Stepów Pomorskich 2013
Tutaj wrzucam głównie zdjęcia warsztatowe, zainteresowanych bardziej odsyłam do galerii:
Morgiany
i
Krzysztofa Rynka Rynkiewicza
Tropicieli mroku informuję, że pewnie coś znajdą i to sporo. Ale proszę o nieuzewnętrznianie się - impreza jest z założenia dosyć luźna, przyjeżdżają na nią ludzie którzy chcą się zrelaksować i nauczyć czegoś nowego. A ja nie zamierzam psuć sobie zabawy pierdołami, a na brak zaangażowania i entuzjazmu u uczestników, nie mogłam narzekać :D
Zrobiliśmy w sumie sporo, były i koniki (w wersji okrojonej- spacerowej), radosne nicnierobienie, plecenie sznurków, gotowanie, śpiewy (dzięki Rynki, Asia i Nulek), malowanie temperami jajecznymi, barwienie naturalne, przędzenie i niekwestionowany król wszystkiego czyli warsztat tkacki :) Osnuwałyśmy trzykrotnie, to znaczy ja pokazywałam i potem dziewczyny dalej same dzielnie walczyły i każda utkała sobie kawałek tkaninki. Taki akurat na torbę lub poduszkę. A ponieważ wszystkie zdecydowały się od razu na diamencik, to będą bardzo ładne torby i poduszeczki :)
Wrzecionkami i kołowrotkami też trochę kręciłyśmy, ale generalnie Viktoria przyćmiła wszystko, była to chyba jedna z niewielu imprez na których można było się pobawić na poważnie krosnami poziomymi. I mam nadzieję że bakcyl został przekazany dalej :D
| Aronia w żelaznym garnku |
| Foto: Krzysztof Rynek Rynkiewicz |
| Diament był niekwestionowanym hitem imprezy ;) Foto: Krzysztof Rynek Rynkiewicz |
| Foto: Krzysztof Rynek Rynkiewicz |
| Brzoza jesienna na tkaninie, nawet dużych plam nie było. Tylko to miała być zieleń a nie kolejny odcień kupy... Foto: Krzysztof Rynek Rynkiewicz |
![]() |
| Zupa z brzozy |
![]() |
| Musicie mi uwierzyć na słowo, że to JEST OLIWKOWY. |
![]() |
| Panorama nicnierobienia |
![]() | |
| Mam dziwne wrażenie, że herb na tej tarczy przejdzie do legendy... |
![]() |
| I dumne malarki |
Fajnie wyszło, jeszcze tak ludnej imprezy nie mieliśmy :D
Był nawet kram z tkaninami bo zawitali do nas Bartosze ze Swarańcza i można było sobie zrobić zakupy. Ja stałam się bogatsza o mnóóóóstwo przędz - będzie co robić :D
A teraz zabieram się za przerabianie tej OLIWKOWEJ przędzy na tkaninę :D
PS: zdjęcia są wymieszane, część ukradłam Morgianie, częśc Rynkowi i mam nadzieję że mnie nie ubiją ;) Jak co to pododaję copyrighta, ale teraz już mi się nie chce tego wklepywać ;|
niedziela, 7 października 2012
Warsztaty z ceramiki
Zabawa z gliną chodziła mi po głowie już dawno, ale niestety różne okoliczności sprawiły, że nie było okazji ani możliwości spróbować wyrobu naczyń. Mieliśmy wprawdzie plan by zrobić małe warsztaty na Stepach Pomorskich we Wrześniu, ale nawał zajęć był taki że nie zdążyliśmy. Pod koniec imprezy padła więc propozycja byśmy się po prostu w jakiś dzień spotkali się i zrobili sobie lepienie zupełnie niezależnie od wszystkiego, w cywilkach i na luzie. Wybór padł na 6 Października i wtedy właśnie spotkaliśmy się na warsztatach w Skórowie. Z powodu pogody umościliśmy się w szerokim ganku na środku stajni, gdzie ustawiliśmy stoły ławki i krzesła i zabraliśmy się do roboty. Jaśmin zmajstrował na poczekaniu dwa toczki, metodą na Adama Słodowego ;-) (działały zresztą świetnie) i ustawił dwie dechy do układania gotowej ceramiki. Głównym bodźcem do intensywnej roboty, była kwestia zrobienia zastawy na przyszłoroczną Pomeranię - po prostu wyposażenie karczmy w naczynia przerasta nas finansowo gdybyśmy mieli kupować wyłącznie gotowe wyroby u rzemieślników. A na dodatek zamówienie iluś tam kompletów byłoby po prostu nudne ;-D i skoro były możliwości i szczerze chęci u całego towarzystwa to czemu się samemu nie pobawić. A bawiliśmy się wszyscy wybornie, dość że kiedy ktoś spojrzał na zegarek i oznajmił że jest godzina 17 to zabrzmiał chór jęków i niedosytu.
Fotek niewiele i raczej niewyraźne niestety - wszyscy pozapominaliśmy aparatów i tylko pstryknęłam kilka fotek komórką Rity
Pochwalę się tylko że udało mi się zrobić bardzo duży dzbanek z uchem - ten z prawej
Przygotowane mieliśmy jedynie tabele z wzorami z ceramiki Połowieckiej co zaowocowało sporą ilością doniczkopodobnych wyrobów ;-) Krzywych niemiłosiernie. Może za niedługo się wyrobimy i pójdzie lepiej. Szczególnie wszystkim podobały się śmieszne bombiaste kubki z podwójnym uszkiem, których wylepiliśmy kilka.
Niedosyt spowodował iż następna edycja odbędzie się, z dużym prawdopodobieństwem, już za dwa tygodnie. Miejmy nadzieję że nie wyskoczy nic niespodziewanego.
Jesli gary przeschną do tego czasu to prawdopodobnie jednocześnie z lepieniem następnej partii, zrobimy wypał w piecu trocinowym lub jamowym. Się zobaczy :-)
W tym odcinku udział wzięli: Asia (nasz pocztowy ekspert od ceramiki), Ja, Blondi, Jaśmin, Ogór, Rita, Morgiana z Małą Elą oraz Troll Większy.
Glinę sponsorował Poczet Jaśmina
Już się nie mogę doczekać powtórki i próby wypału :-D
Fotek niewiele i raczej niewyraźne niestety - wszyscy pozapominaliśmy aparatów i tylko pstryknęłam kilka fotek komórką Rity
Pochwalę się tylko że udało mi się zrobić bardzo duży dzbanek z uchem - ten z prawej
![]() |
| Copyright by Rita |
![]() |
| Copyright by Rita |
Niedosyt spowodował iż następna edycja odbędzie się, z dużym prawdopodobieństwem, już za dwa tygodnie. Miejmy nadzieję że nie wyskoczy nic niespodziewanego.
Jesli gary przeschną do tego czasu to prawdopodobnie jednocześnie z lepieniem następnej partii, zrobimy wypał w piecu trocinowym lub jamowym. Się zobaczy :-)
W tym odcinku udział wzięli: Asia (nasz pocztowy ekspert od ceramiki), Ja, Blondi, Jaśmin, Ogór, Rita, Morgiana z Małą Elą oraz Troll Większy.
Glinę sponsorował Poczet Jaśmina
Już się nie mogę doczekać powtórki i próby wypału :-D
poniedziałek, 16 lipca 2012
Spotkanie Prządek na Grunwaldzie
No i po fakcie.
Niestety wyszło bardzo kameralnie, choć mam nadzieję że dziewczyny były zadowolone. Ze względu na paskudną pogodę i brak wiaty chorągwianej (nawalił transport), cisnęłyśmy się w naszym namiocie w piątkę i nie było możliwości zrobienia i pokazania wszystkiego co zaplanowałam. A na dodatek chwilę później dziecko nam się rozłożyło, więc zamiast zrobić powtórkę podczas lepszej pogody, musielismy spakować się do domu.
Cóż trudno się mówi - może jeszcze będzie okazja wspólnie pokręcić.
Osoby które się nie załapały, serdecznie zapraszam na spotkanie do mnie w Gdyni, tak jak mówiłam :-)
Niestety wyszło bardzo kameralnie, choć mam nadzieję że dziewczyny były zadowolone. Ze względu na paskudną pogodę i brak wiaty chorągwianej (nawalił transport), cisnęłyśmy się w naszym namiocie w piątkę i nie było możliwości zrobienia i pokazania wszystkiego co zaplanowałam. A na dodatek chwilę później dziecko nam się rozłożyło, więc zamiast zrobić powtórkę podczas lepszej pogody, musielismy spakować się do domu.
Cóż trudno się mówi - może jeszcze będzie okazja wspólnie pokręcić.
Osoby które się nie załapały, serdecznie zapraszam na spotkanie do mnie w Gdyni, tak jak mówiłam :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










