I wylało, na bogu ducha winnego "potencjalnego klienta".
Chłopaki, ja was naprawdę lubię, ale jak muszę po raz dwudziesty tłumaczyć wszystko po kolei to i w końcu przelała mi się czara goryczy. Za co niniejszym przepraszam publicznie, bo mam przez to dodatkową chandrę.
I od dziś każdego na początek odsyłam do poniższej listy (zamierzam
ją aktualizować w miarę robienia postępów, nauki i możliwości).
No więc żeby było jasne to w punktach.
pkt.1 Nie podejmuję się przędzenia większych ilości na WRZECIONIE! Mogę
ewentualnie zrobić jakieś ładne cienizny do haftu czy szycia, po
paredziesiąt metrów, ale na pewno NIE ILOŚCI TKACKIE.
pkt.2 Nieco mniejsze ilości mogę uprząść NA KOŁOWROTKU. Ale tutaj proszę brać pod rozwagę że to TRWA DUŻO CZASU. I pomimo że idzie szybciej niż na wrzecionie to jednak nadal długo. Zainteresowanych zapraszam do tabelki, którą pozwalam sobie podlinkować - są to wydajności różnych prządek z Klubu Prządki na fejsbuku, które zrobiły wspólny eksperyment i mierzyły sobie ile mogą uprząść w ciągu 1 godziny. Daje to pojęcie dlaczego ta przędza kosztuje tyle ile kosztuje.
pkt.3 Na współczesnym nożnym i dobrze wyważonym kołowrotku mogę uprząść przędzę porównywalnej jakości do wrzecionowej lub nawet lepszą. Dzisiejsze kołowrotki to zupełnie inna technologia niż ta, z której korzystano w średniowieczu. Tutaj jest link do wpisu który wysmażyłam w tym temacie
pkt.4 Krosna tkackie posiadam od CZERWCA 2013r I ciągle się uczę, proszę nie wymagać ode mnie cudów. Po cuda odsyłam do innych specjalistów oraz do Grupy Tkackiej na fejsiet. Ale to nie znaczy, że w ogóle nic nie potrafię. Moje prace i postępy można bez problemu obejrzeć na blogu i picasie.
Nie wykasowuję starszych i gorszych technicznie prac, właśnie dlatego żeby stanowiły lustro dla kolejnych. I dzięki temu widać że jest poprawa, choćby to że jeszcze miesiąc temu nie potrafiłam sobie wyobrazić pracy na pojedyńczych niciach osnowy a teraz już idzie mi to całkiem nieźle.
pkt.5 Moje krosna są malutkie, mają szerokość nominalną 70cm (czyli realnie licząc skurcz tkaniny to jakieś 60-65cm) i w związku z tym nie mieszczą się na nich większe ilości osnowy. Wchodzi mi mniej więcej 6mb dosyć grubej oraz jakieś 8mb cienkiej tkaniny. A to oznacza, że nie jestem w stanie zoptymalizować pracy jak to robią rzemieślnicy dysponujący dużymi krosnami i osnuwający je na 20-30m. I dlatego z większymi zamówieniami odsyłam do osób dysponujących większymi krosnami - warto się ustawić w kolejce, odczekać swoje, bo po pierwsze pójdzie i tak szybciej niż u mnie, a po drugie taniej. Bo ja przy każdym kawałku muszę na nowo osnuwać. Stąd wolę robić mniejsze kupony, onucki, torby, pledziki, panele na pojedyńcze ciuchy itp.
pkt.6 Z tego samego powodu nie jestem w stanie zaproponować równie niskiej ceny co "duzi" wytwórcy, ponieważ przy każdej nawet najmniejszej pracy muszę liczyć także czas potrzebny na przygotowanie osnowy i osnucie krosna. Za to spokojnie można dogadać jakieś bardziej wymyślne szczegóły, bo każda praca jest traktowana indywidualnie.
pkt.7 Zarówno w tkaniu, jak i w przędzeniu i filczarstwie,staram się korzystać z jak najlepszych surowców. Przy czym najlepsze oznacza zarówno dobrej jakości, w miarę historyczne i w cenie przy której nie wyskakuje się onuc. A to oznacza, kompromisy. Bo jestem w stanie załatwić różne cuda jak kaszmir, wielbłądy, włosie jaka, różne rasy prymitywnych owiec, ale CENA jest tutaj zaporowa.
pkt.8 Stąd obecnie do filcowania i przędzenia (i nic nie stoi na przeszkodzie by użyć ją również do tkactwa) domyślnie stosuję w tym momencie, w miarę przyzwoitej jakości wełenki z owcy czarnogłówki, owiec jakuba, świniarki, wrzosówki oraz dostepnych mieszanek. Niektóre przerabiam od początku, inne kupuję już gotowe i zgreplowane, wszystko należy się dopytywać indywidualnie bo zmienia się jak w kalejdoskopie.
pkt.9 W Polsce praktycznie nikt nie przerabia przemysłowo wełny z owiec
prymitywnych. Wyjątkiem jest tzw. wełna koniakowska z cakli
podhalańskich czy innych owiec które tam górale trzymają, ale jest ona
trochę za słaba żeby stosować ją w tkactwie jako osnowę (mówię tu o
niciach pojedyńczych, bo podwójne są całkiem całkiem, ale są nieco zbyt
grube i NIEHISTORYCZNE na tkaniny UBRANIOWE). Dlatego też używam do
tkania dwóch rodzajów wełen - bardzo grubej podwójnej, na różne torby,
kocyki i tego typu akcesoria (z jakich owiec cholera wi bo sprzedawczyni
tylko zrobiła wieeelkie oczy na to pytanie), oraz pojedyńczej, która
jest uprzędziona PRAWDOPODOBNIE z wełny owiec w typie merynosa polskiego
lub jego krzyżówek. Ludzi, którzy alergicznie reagują na nazwę
"MERYNOS" odsyłam do bardzo ładnych wpisów u Owki tutaj i tutaj
o różnych typach wełen i koniecznych kompromisach. W tym momencie
INNYCH OPCJI NIE MA. Co nie oznacza, że jeśli się pojawią to ich nie
zaanonsuję.
pkt.11 No i na koniec to tylko uwaga ogólna - CAŁE MOJE RZEMIOSŁO TO MOJE
HOBBY, nie utrzymuję się z tego, co najwyżej finansuję część wydatków na
materiały i kolejne eksperymenty. Poza rekonstrukcją mam jeszcze
mnóstwo innych zajęć - dwójka Trolli w wieku przedszkolnym, kobyły,
gospodarstwo rodzinne (choć nie na codzień) imprezy, nauka itp. I nie
mogę, a czasem po prostu nie chcę się uziemiać przy jakiejś pracy, która
zablokuje mi wszystkie inne możliwości. I dlatego nie funkcjonuję jak
rzemieślnik, który idzie do swojego warsztatu jak do pracy lecz jako
hobbystka, bawiąca się i pracująca jak akurat ma chwilę wolnego. Stąd
terminy u mnie mogą być bardzo odległe (zwłaszcza przy pracochłonnych
zajęciach tkackich) a wydajność niewielka.
I na razie tyle.
Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pytania i uwagi to zapraszam do komentowania - postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości.
Aha i wbrew pozorom nie gryzę, powyższy wpis powstał, żebym mogła każdego zgłaszającego się do mnie z pytaniami "standardowymi" odesłać i nie przepisywać tego po raz n-ty. Bo już mi się to na rogach zaciągnęło.
I zamierzam go aktualizować, jak tylko opcje się pozmieniają, czegoś nowego się nauczę, znajdę nowego dostawcę czy w jakiejś sprawie się myliłam :)
Pozdrawiam!
22.05.2015 - edycja i aktualizacja :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwestie porządkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwestie porządkowe. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 24 listopada 2013
środa, 7 grudnia 2011
Biżuteria!
Właśnie przyjechał kurier z pieczołowicie skompletowaną paczką półfabrykatów i koralików do robienia biżuterii! Zrujnowałam się finansowo, ale miałam dobry pretekst - w końcu święta idą i trzeba przygotować prezenty. Tak więc zamierzam całą żeńską część rodziny pouszczęśliwiać własnoręcznie wyprodukowaną biżuterią, a przy okazji i o sobie nie zapomniałam :-)
Tylko jeszcze wypytać towarzystwo jaką kolorystykę dla kogo, żeby miał z tego choć minimum radości.
A na razie siedzę i sycę oczy, bo zakupiłam naprawdę sporo różnych drobiazgów. Na pewno już po wręczeniu adresatkom, to powrzucam zdjęcia co bardziej udanych egzemplarzy.
A zmieniając temat to blogi mi się ostatnio rozjechały - ten miał być ogólno- rękodzielniczy a drugi komercyjny, a ostatnio wyszło że rzeczy rekonstrukcyjne i tak wrzucam na drugi. Niech więc już zostanie że tu będę wrzucała co dusza zapragnie, a tam kwestie rr-owskie. Przynajmniej nie będzie bałaganu :-)
Tylko jeszcze wypytać towarzystwo jaką kolorystykę dla kogo, żeby miał z tego choć minimum radości.
A na razie siedzę i sycę oczy, bo zakupiłam naprawdę sporo różnych drobiazgów. Na pewno już po wręczeniu adresatkom, to powrzucam zdjęcia co bardziej udanych egzemplarzy.
A zmieniając temat to blogi mi się ostatnio rozjechały - ten miał być ogólno- rękodzielniczy a drugi komercyjny, a ostatnio wyszło że rzeczy rekonstrukcyjne i tak wrzucam na drugi. Niech więc już zostanie że tu będę wrzucała co dusza zapragnie, a tam kwestie rr-owskie. Przynajmniej nie będzie bałaganu :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)