wtorek, 2 lutego 2010

jak sroka w...

Jestem sroką, przyznaję bez bicia ;-)

Powody dla których zabrałam się za naszyjnik Eleonory z Toledo z obrazu namalowanego przez Agnolo Bronzino, były trzy.
Pierwszy taki, że suknia którą posiadam również pochodzi z tego portretu i kierowała mną chęć by zebrać do niej komplet biżuterii i innych akcesoriów. W związku z tym na warsztat weszły, poza naszyjnikiem, także siatka (in progress) oraz wachlarz i kolczyki.
Drugim powodem był kłopot z perłami. Otóż nominalnie zakupione przeze mnie perły (do siatki na włosy) miały dziurkę o średnicy 0,8mm. A linka do plecenia 0,3mm. I co? I dupa bo się okazało, iż wartość nominalna nie zawsze jest tą prawdziwą. Chyba mi się po prostu trafiły takie niewymiarowe egzemplarze że pojedyncza linka wchodzi w dziurkę ale podwójna już nie. Tak więc zostawszy z trzema sznurami pereł nie do wykorzystania w siatce zdecydowałam się użyć ich w naszyjniku.
No i po trzecie, to zostałam "oskarżona" o mieszanie stylów w modzie - naszyjnik Jane Seymour to styl angielski a moja suknia jest według mody włoskiej no i to nie pasuje. Także dla zatkania malkontentów zrobiłam prawidłowy. Co nie znaczy że zrezygnowałam z poprzedniego projektu - dalej czekam na materiały do wykończenia i tyle. A ubierać będę na zmianę :-P

Oryginał kolii Eleonory wygląda tak:


A oto wynik eksperymentu:

Materiały:
-2 sznury 9mm pereł naturalnych
-linka jubilerska
-szajs-metalowa zawieszka w złotym kolorze, imitująca oprawę
-imitacja szlachetnego kamienia (jak kiedyś dostanę w spadku od wujka miliardera prawdziwy to wymienię ;-) )
-dwie perły udające "teardropa" (j.w.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz