poniedziałek, 23 lutego 2015

Zaległości :)

No to przyznaję się oficjalnie - skarpety zostały zdziałane na maszynie dziewiarskiej, którą kupiłam jakiś czas temu (jako gratis do zwijarki kłębków ;))
Ostatnio miałam chwilę żeby przy niej usiąść i zacząć rozkminiać i owe skarpetki to owej rozkminy efekt :)

Od tego czasu popełniłam jeszcze jedną parę, taką trochę resztkową :)

O taką:



A poza tym chciałam jeszcze pokazać szalik, który utkałam już jakiś czas temu.
Jest zrobiony z włókna bambusowego czyli sztucznego jedwabiu bambusowego :) Po polskiemu jest to włókno pokrewne wiskozie, czyli celulozowe i w ogole nie przypomina w dotyku akryli i poliestrów. Raczej prawdziwy jedwab, jest dosyć ciężkie, gładkie, lejące i chłodne.
Podoba mi się zarówno to jak się z nim pracowało, jak i sam efekt.
Choć żeby to docenić trzeba by pomacać
Mam jeszcze przędzę na kolejny taki szal, a i już planuję powoli nowe zakupy, więc nie będzie to ostatni taki utkaniec :)



7 komentarzy:

  1. Szal przepiekny, ogromnie podoba mi sie faktura diamentowa i jaki równy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szal absolutnie przepiękny! A skarpetki super. Na maszynie dziewiarskiej można w ogóle zrobic skarpetki? Nie przyszło mi do głowy. To bomba, po co człowiek ma tymi drutami machać kupę czasu jak jaki głupek.
    A zaległości to ja mam, jak widzisz, w czytaniu :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak widać sie da :) Choć uczciwie przyznaję że mój prymityw nie robi ściagaczy. Ale może uda mi się coś wykombinować, a w sumie nawet bez tych ściągaczy da się te skarpeciory nosić i nie spadają (o dziwo). A rozkminiałam tą sprawę właśnie dlatego że nie mam twojej wprawy i tempa i dłubanie dwa tygodnie pary skarpet przeraża mnie straszliwie. A tak mam dwie pieczenie zrobione :D

      Usuń
    2. Ja tam jestem w zachwycie, że maszyna mogłaby to zrobić za mnie i to bardziej precyzyjnie, ale tak jak ja chcę. Ty to masz łeb!

      Usuń
    3. Ja to raczej jestem po pprostu leniem, ktoremu się nie chce machać drutami :/

      Usuń
  3. Przepadam za bambusem, odkąd pierwszy raz dotknęłam kłębka Alize Bamboo Fine. Urzekły mnie ciężar i gładkość tej niteczki, lejąca się zwiewność wyrobu... Twój szal cudny! A ja idę dalej czytać i nadrabiać zaległości.

    OdpowiedzUsuń