Skrzydełko było gotowe już w piątek i od tego dnia, jak tylko mam chwilkę, to siedzę i kręcę.
I nadal jestem zachwycona, co chwila odkrywam jak dobrze zaprojektowana jest to maszynka. Ma mnóstwo smaczków i detali, które dopiero podczas pracy pokazują swoją funkcję. Jeszcze trochę pewnie wełny przejedzie zanim się zupełnie dogadamy, ale jest dobrze :-)
Po początkowych partiach próbnych, wrzuciłam więc 100g merynosa hiszpańskiego 24mc z Poltopsu, ufarbowanego w zestaw który nazwałam "Letni świt"
Drugi w kolejce był zestaw "Cisza przed burzą" , który przehandlowałam barterem za cudny naszyjnik, z Ritą (to ten drugi) i którego skręciłam we fraktala. Idealny fraktal to nie jest, bo kolory mi się za bardzo rozlały podczas farbowania, ale i tak uważam, że się ładnie poukładały i wymieszały :-)
Oba, jeszcze jako czesanki pokazywałam tutaj
| Merynos 24mc, 2ply |
| Merynos 24mc, fraktal |
Mam nadzieję że Ricie się spodoba jej burzowy mix i będzie zadowolona :-D
Ostatnie kręcenie to próbka białej alpaki, którą dostałam gratis od Asi Appolinar. Pierwszy raz przędłam alpakę, bo nie chciałam jej wcześniej psuć szarpiącym Gwidonem. I robiło się ją bardzo przyjemnie. Idzie leciutko i miękko. Ale niestety chyba zwiedziona radami na necie, przekręciłam ją za bardzo. Bo po skręceniu w navajo zrobił mi się sznurek. Cóż teraz będę mądrzejsza i postaram się tak mocno nie skręcać :-) Zdjęcia nie mam - suszy się dopiero.
A na koniec jeszcze ostatnia farbowanka. Nosi nazwę "Ziemia i Niebo"
Zrobiłam ją tylko dlatego, by wykorzystać pozostałe barwniki, które mi blokowały butelki. Zamówiłam sobie nowe barwniki, innej firmy i nie chcę ich mieszać z motylkami. Z tych resztek powstał właśnie ten zestaw. Farbowałam metodą "w garze" i wyszło super, kolory wymieszały się umiarkowanie i może z tego wyjść ciekawy fraktal w przyszłości :-) No i teraz mam namacalny dowód, że i czesanki da się tą metodą farbować . Co znaczy że już nie będę się musiała szarpać z folią. Mi osobiście po prostu bardziej leży ten sposób i tyle :-)
W kolejce czekają już kolejne wełenki :-)
Więc zabieram się do roboty.